PORANEK W MIĘDZYWODZIU

Zgodnie z Pań życzeniem,
nauczony doświadczeniem,
rano wcześnie wstałem,
kawę paniom szykowałem.
Żeby wypaść przy nich godnie,
najpierw założyłem spodnie,
potem wzięłem się za golenie,
bo mojej pani takie życzenie.
Sweter włożyłem,
nad morze wybyłem.
Jeszcze ciemna nocka była,
jak morska woda me stopy obmyła.
Za kamykami latałem,
nawet sporo ich zebrałem.
Może żonka podziękuje?
a może je pomaluje?
Nawet spora fala była
i spodnie mi pomoczyła.
Połaziłem jak błędna dusza.
Nikt nad morze nie wyrusza?
Powróciłem do pokoju
aby kawę zrobić w spokoju.
Jakieś żółte widmo po balkonie się snuje.
Podałem kawę a ono dziękuje.
Chyba spragnione było,
na widok kawy się rozjaśniło.
Drugie,malutkie, chociaż jeszcze spało,
też na kawę się załapało.
Tylko Elunia, by porządek był,
na kawę telefon ją budził.
Na nic jednak jego starania,
Ela zabiera się do przykrywania.
Ona chętnie by jeszcze spała
ale ta kawa tak ładnie pachniała.
Pierwsze też zdanie padło od Terki.
Asiek! kiedy śniadanie? ja chcę wyżerki.
I co  mam pisać? nic  się nie dzieje,
słoneczko wzeszło, gdzieś kogut pieje.
Szum morza dolatuje z oddali.
Jaki szum?Przy malutkiej fali?

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij