NA WYCIECZKĘ DO MĘŻYKA

Seniorzy znów się śmieją.
Wyjazd do Mężyka,ale poszaleją.
Słyszałem o Mężyku tyle opowieści,
Że na tym papierze pewnie się nie zmieści.
Słyszę westchnienia,z lewa, z prawa,
Takie wyjazdy to świetna sprawa.
Na bok troski i wnuczęta,
Dziś jest wyjazd,każdy pamięta.
Słuchaj rodzino,tak to bywa,
Że czasami i Senior z domu wybywa.
Każdy przez tydzień pracował wiele,
Więc i odpocząć chce choć w niedzielę.
Będą piosenki,będzie swawola,
Bo Seniorów jest taka wola.
Autobus już podstawiają.
Wszyscy do wejścia się pchają.
Kierowca ogłasza dobre wieści.
Spokojnie,każdy się zmieści.
Każdy cichutko na siedzeniu siedzi,
Uważnie całą drogę śledzi.
Siedzimy. Każdy się nudzi.
Drawsko,przystanek,ale ludzi.
Wszyscy szybciutko wsiadają,
W dalszą drogę z nami ruszają.
W opowieściach wszyscy mówili,
Że w czasie jazdy dobrze się bawili.
A tu? każdy jak trusia,
Żadnego tematu nikt głośno nie rusza.
Przy tak spokojnej podróży,
Czas każdemu się dłuży.
Przy ogólnym pozwoleniu.
Zatrzymujemy się w Wieleniu.
Znowu wiary nam przybyło,
Aby weselej zaraz było.
No nareszcie dojeżdżamy.
Wysiadamy! Las dookoła.
Ale wiara wesoła.
Każdy pod wiatę bieży,
Zająć miejsce jakie mu się należy.
Jesteśmy nad jeziorem i do tego w lesie.
Ruch zaczyna się w interesie.
Rogaliki słodkie podano.
Na przekąskę jak zaznaczano.
Ale gwar i wrzawa.
Rozpoczyna się zabawa.
Wiktuały z domu przywiezione,
Ciasno na stole rozłożone.
Buteleczki dziarsko prężą szyje.
Ha! Ha!  Kto je wypije?
Nie martw się koleżanko,kolego.
Wypijemy i to niejednego.
Ponieważ teraz piwo dostaję,
Więc i pisać przestaję.
Piwo dostałem od żony,
Więc jestem już pokrzepiony.
Nasza Jadzia, to wyjątek.
Polewa,zaczyna początek.
Orkiestra zaczyna starania,
Od spokojnego grania.
Pierwsze pary na parkiecie.
Jak tańcują? sami wiecie.
Nareszcie wszystko się stabilizuje.
Każdy pije,podjada i tańcuje.
Irena z Irenką tak czule objęte,
Tańcują, jak najęte.
Gromkie brawa.
Wieleń wkracza a tu trwa zabawa.
Jest ich duża przewaga,
Więc na nich koncentruje się uwaga
Wpadli, miejsca pozajmowali,
Z każdym się teraz będą witali.
Chóralny śpiew,chociaż nieśmiały,
Jest godny naszej pochwały.
Prezesi na scenie stają,
Oficjalnie wszystkich witają.
W Wieleniu uroczystość mała.
Parze Seniorów czterdziestka przeleciała.
Było sto lat od całej wiary,
Dla tej czterdziestoletniej pary.
Młodzi się płonili,
po flaszce  za to postawili.
Naszej pani V-ce Prezes,cześć i chwała,
Miała jedną flaszkę,wszystkich obleciała.
Na zdziwienie,krótko mi powiedziała,
Że kolejka jeszcze jedna jej została.
Na stole kurczę blade się pojawiło.
Każdemu apetyt poprawiło.
Żeby żle sobie o nas nie myślało,
Do niego po jednym się wychlało.
Nasza Halinka,czy rację miała?
Paliła papierosa i pod stół rzucała.
Nasi palacze, terror stosujecie,
Zdrowia innych nie szanujecie.
Po to w lesie przebywamy,
Że świeże powietrze wdychamy.
Kaziu występ solowy zamówił.
I co?pogodę zgubił.
Orkiestra się starała.
Nic nie słychać , ulewa trwała.
Burza ! Ulewa wspaniała.
My pod wiatą,nikogo nie wygnała.
Brak światła, zaczęły się śpiewy.
Kto głośniejszy! My, czy krople ulewy.
Biedna Marynia,drgawek dostała,
Czyżby burzy się bała?
Więc polewajcie dla odwagi
I na burzę nie zwracajcie uwagi.
Deszcz ,deszcz ulewa wspaniała,
Całe niebo pozakrywała.
A my bez żadnej trwogi,
Pijemy na obie nogi.
Pod wiatą są dwie strony.
Z jednej My z drugiej Oni.
Czyżby burza wiedziała
I przyjaciół nam polała?
Stoliki opuszczone,
Miny przerażone,
Zakąski przerzedzone,
Butelki przewrócone
I pada tylko na jedną stronę.
Lecz nie bój się koleżanko, kolego,
Lepiej wypij sobie jednego.
Halinka cmoka dostała
I pety pozbierała.
No proszę, burza przeleciała
I teraz Marynia radosną minę będzie miała.
Znowu tańce i balety.
Polewamy! Dla podniety!
Jest czas zabawy i czas wracania.
Nadeszła pora pożegnania.
Wieleń w autobus wsiadł,
Zniknęli. W mroku przepadł ślad.
Nasza grupa też się zebrała,
Na autobus tęsknie czekała.
Żegnaj Mężyku, do widzenia.
Teraz będzie czas na wspomnienia.

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij