DZIAŁKA………
Mam dość! kiedy sobota?
Nic innego tylko codziennie robota.
To, że w zakładzie nie haruję,
jednak na działce ostro pracuję.
Ktoś inny na działce wypoczywa,
jeżynki, malinki czy jabłka spożywa.
Słoneczkiem się rozkoszuje.
A ja nie , tylko pracuję.
Perfekcji mi się zachciało,
tak jak bym miał jeszcze mało.
Zagonki prostuję, altankę maluję.
Robię sam, za pomoc dziękuję.
Wojsko mi się przypomniało?
jak na zielono trawę malowało?
Ale mam niespokojnego ducha,
codziennie na działce, nawet jak dmucha.
Działka, moja kochanka.
Siedzę na niej od wieczora do ranka
od rana znów do wieczora.
Działka ciągnie, jak zmora.
Lubię pracować, grządki gracować.
Siedzieć i patrzeć, roślin pilnować.
Największą satysfakcję mi daje,
kiedy się wszystko udaje.
To nic, że wieczorem zmęczony,
wracam spokojnie do żony.
Zasypiam szybko by z rana,
znów zobaczyć działkę i czy jest altana.
Cieszę się z działki niesłychanie,
będę na niej zawsze , aż serce mi stanie.