Tucha,tak dbasz o jadło dla mego brzucha,
jak to widzę wstępuje we mnie otucha.
Kaczusia by się przydała,
pod warunkiem, że będziesz ją skubała.
Potem pięknie kaczusia sprawiona,
zostanie przez Ciebie napełniona.
Mam nadzieję, że farszu nie żałujesz,
jak dobrze zrobisz to poczęstujesz.
Ja ze swej strony nalewkę szykuję,
pod kaczusię ją wypróbuję.
Ziemniaki takie w mundurku,
nie będą się poniewierać po podwórku.
Przyrządzę je pysznie w potrawie
i ucztę dodatkowo sobie sprawię.
To wszystko rosołkiem popiję,
e….. chyba zaraz nie utyję.
Ponieważ samotności nie znoszę,
jak pojem , do tańca Cię proszę.
Mam nadzieję, że tańce to wyrównają.
moje sadełko przy tańcu zbijają.