Odwiedzam kolegów

Jak do Komisariatu wejść ofierze?
Kiedy bramę blond Cerber strzeże!
Ciekawska jest niesłychanie,
co chwila zadaje pytanie.
Chociaż w Komisariacie pełno ludzi,
moje natręctwo ją bardzo nudzi.
Blond Cerber w drzwiowym otworze,
nikt do środka wejść nie może.
Nareszcie wpadłem , jestem w środku.
Chyba się przed nią schowam w wychodku.
Dobrze , że mnie koledzy poznają,
zaraz do pokoju zapraszają.
Dwa dziadki sterane pracą,
chwili żadnej nie tracą.
Kubek kawy stawiają,
cukier w słoiku podają.
Rozgość się Jasiu ładnie,
opowiadaj co słychać, ale składnie.
Zaczęły się gadki o życiu,
o troskach emeryta, ich pozbyciu,
o tym czy jeszcze mnie pamiętają,
czy o moich wyczynach rozmawiają?
Oni również na emeryturę się starają,
czyszczą akta, dokumenty zdają.
Cóż, patrzę jak to przeżywają,
kiedy tak wszystko zdać mają.
Tyle lat razem, tak się zżyli,
tyle lat ze sobą byli.
Niejedną służbę przepracowali,
dziś kończą, emerytura w oddali.
Młodzi pałeczkę przejmują,
jeszcze się starym meldują.
Lecz widać, że już by chcieli,
aby Ci starzy wywięli.
Szafy z kurzu i akt sprzątają,
biurka służbowe przestawiają.
Chwile zadumy mnie dopadły,
mój pokój nie był tak ładny.
Techniki też takiej nie było,
całkiem inaczej się robiło.
mniej nerwowo się pracowało,
inne przestępstwa się notowało.
Dzisiaj widzę inne zadania,
 jakie młodzi mają do wykonania.
Cóż tyle było naszego gadania,
lecz przyszedł czas pożegnania.
Wyszedłem z Komisariatu zadowolony,
bo byłem grzecznie i miło obsłużony.
 Blond Cerberowi przesłałem po cmoku,
z okazji Nowego Roku.

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij