SZEŚĆDZIESIĄT LAT ! TO JUBILEUSZ !
Dzisiaj , uroczyście, w pełnej gali.
U p. Pacerów goście się zjechali
Dziadek Bronisław i Babcia Helena,
szykują się do Diamentowego wesela.
Dziadek w garnitur wystrojony,
idzie zasięgać rady od żony.
Babcia również jest zadowolona,
bo także jest pięknie wystrojona.
Goście ze świata też przyjechali,
młodych przez życie tak szanowali.
Taka rocznica rzadko się zdarza,
więc każdy jubilatów poważa.
Kwiaty, życzenia oraz uściski,
głośne śmiechy, dziecięce piski,
wszyscy do jubilatów się pchają,
wszyscy życzenia im składają.
Dzieci samochody podstawiają,
gości do kościoła zabierają.
Jubilaci, wygodnie usadowieni
są również do kościoła wiezieni.
Młodzi się w drodze zastanawiają,
czy znowu samochód po pchają?
Też wtedy był luty i zima,
śnieg i mróz tęgo trzymał.
Oni odświętnie ubrani,
do samochodu byli wpychani.
Pojechali do kościoła, kilometrów wiele,
bo najpierw ślub , a potem wesele.
Jazda była tym autem ekscytująca,
lecz była to maszyna się psująca.
Zamiast więc spokojnej podróży,
trzeba było go pchać, a czas się dłużył.
Konie więc do auta zaprzęgali
i tak na wesele swoje dojechali.
Dzisiaj się dziadek z Babcią uśmiechają,
jeszcze widzą jak samochód ten pchają.
Teraz siedzą wygodnie usadowieni,
trochę zdenerwowani i zagubieni.
Pora. Ruszają do kościoła samochody.
W pierwszym Pani i Pan młody.
Całe miasto kawalkadą objechali,
aż do swojego kościoła dojechali.
Choć teraz daleko od niego mieszkają,
to w takiej chwili go nie zdradzają.
Goście tłumnie do kościoła wpadają,
uśmiechy, pozdrowienia, przyklękają.
Uroczysta msza. Wszyscy słuchają.
Wzruszeni młodzi, tak głęboko przeżywają.
Znowu przed oczami tamte chwile mają.
To już sześćdziesiąt lat, a Oni się kochają.
Tak wiernie złożonej wtedy przysiędze,
jedno przy drugim do śmierci będzie.
Spokojnie. Dajmy im chwilę wytchnienia,
niech mają dla siebie chwilę na wspomnienia.
Jak miłe słowa dziś od wszystkich dostają,
są tacy wzruszeni, w oczach łzy mają.
Msza trwa. Oni daleko, daleko myślami,
sześćdziesiąt lat ! Już jest za nami?
Te wszystkie lata przed oczami stają,
Jeszcze raz je szybko przeglądają.
Kiedy to nam przeleciało?
Tak się całe życie kochało.
Wracają myślami,
są już z nami.
I jak wtedy znowu przysięgę sobie składają,
że się do śmierci ze sobą nie rozstają.
Wszyscy również się wzruszamy.
Sto Lat ! Sto Lat ! Głośno wołamy.
Uroczystość w kościele się skończyła.
Teraz cała kawalkada do restauracji przybyła.
Młodzi jubilaci szampana otwierają,
dzielą tort i wszystkich witają.
Gromkie Sto Lat ! Sto Lat ! Wszyscy śpiewają,
najlepsze życzenia dla jubilatów mają.
Ja również na tej rocznicy byłem,
mało jadłem,
dużo piłem,
co zapamiętałem
to opisałem.
Na pamiątkę dla moich ukochanych Teściów Bronisława i Heleny Pacer.
Jan Łapiuk, Piła 25,02.2006