Ojejku! Temat straszny do pisania już mam.
Będę Was straszył grypą, mniam , mniam.
Ptasia grypa do nas zawitała,
we wspólnej biedzie nas zbratała.
Teraz się srodze zmartwimy,
co z kurzym mięsem zrobimy.
A co zwierzaki? Też zawiniły?
Że moje psy na surowo kurę wtryniły.
Ja się z piesków moich uśmiałem,
surowe, zdechniecie, ja pieczone miałem.
Od dziś też samochodu nie myję,
niech to guano ptasie na nim zgnije.
Wirusy widzę jak się rozmnażają,
nawet niektórym do głowy uderzają.
Ciekawie Marinik powiedział,
że on na kurniku nie będzie siedział.
Zaczyna też od lamentowania,
że nie będzie latem kąpania.
Więc tym strachliwym radę dam,
że własną szklarnię w pokoju mam,
więc zamiast z kurczaków kiełbasy,
wcinam z mej szklarni zielone frykasy.
Osłony mi to bezpieczeństwo dają,
że żadne ptaki mi tu nie nasrają.
Do naukowców też zacznę gadać,
żeby każdemu mikrobowi numer nadać.
Z góry już będziemy wiedzieli,
z daleka od tego wirusa siedzieli.
Nikt nie ma recepty na życie,
i tak w końcu śmiercią skończycie.
Najlepszą radę jednak Smakosia ma,
niech każdy jej wierszyk przeczyta.
Możemy w ten sposób zdrowie szanować,
lecz ludzie ! Nie dajcie się zwariować.