Byłem na spacerze….

Niedziela, niby nic się nie działo,
lecz rodzinie mojej wyjechać się chciało.
Córka koleżankę z internetu zaprosiła,
anka nad morzem nie była.
Żadna trudność , tak to spłętowałem,
wszystkie moje panie do auta zapakowałem.
Jedziemy! Dokąd? Historia wykarze.
 Najlepiej jak jej Kołobrzeg pokażę.
Dwie godziny jak z bicza zleciało,
szczęśliwie na miejsce dojechać się udało.
Z daleka już szum, morze się burzy,
na dworze zimno, niebo się chmurzy.
Moje dziewczyny ochoty nabrały,
siadają na statek, będą żeglowały.
Popłynęły. Uśmiechnełem się, po obiedzie były.
Fale są wysokie, będą mewy karmiły?
Pół godziny szybko przeleciało.
 Wróciły, nic się im nie stało.
Widzę, że atrakcji im jeszcze mało,
poszły wejść na latarnię morską śmiało.
Cały Kołobrzeg z góry obejrzały,
a widok jest, nie powiem, wspaniały.
Potem spacer po mieście, rybka do zjedzenia,
żegnaj Kołobrzegu, do widzenia.
Jedziemy, gdzie oczy nas zaprowadziły?
Ach! Po drodze Bagicz zobaczyły.
Jednak smutne ruiny sprawiają wrażenia,
zniszczone lotnisko, jedziemy, do zobaczenia.
Ustronie Morskie po drodze było,
obejrzeć miasteczko jest bardzo miło.
Pustki, pustki, puste ulice,
jak tu było latem? Pamięć sobie ćwiczę.
Ruszamy. Po drodze Koszalin zaliczamy.
Uwaga! Niespodzianka! W pobliżu WŻ-kę mamy.
Trasa na Poznań nas poprowadziła.
 Tuż za Manowem jednak w prawo skręciła.
Od głównej drogi tylko sześć kilometrów było.
Błyskawicznie tą trasę się przebyło.
Las po drodze gęsty i bogaty,
runa leśnego wybór przebogaty.
Wjeżdżamy, kanał przed sobą mamy,
pamiętam zdjęcie z WŻ , domek poznamy.
Faktycznie z daleka napis jest, do licha.
 Witamy wknajpce " U Zdzicha"
Wchodzę do środka, niepewnie się czuję,
lecz widzę! Za barem WŻ-ka króluje.
Alicja!? Pytam nieśmiało………
Lajan! Tak się krótko przedstawiłem
i już w ramionach Alicji byłem.
 Cmoków wymieniliśmy bez liku,
ile do tego było pisku i krzyku.
Mąż nad wszystkim czuwał,
coraz bliżej się przysówał.
 Wpadliśmy sobie również w ramiona,
sama radość, mina zadowolona.
Alicja, ta nasza misiomumy sprawiła,
że w czasie pobytu atmosfera rodzinna była.
Po ich przybytku dokładnie się rozejrzałem,
włożyli tu kupę pracy, pochwałę im dałem.
Wystrój! Ta atmosfera rodziny szczera.
 Dla każdego kto ich odwiedzi serce otwiera.
O Zdzichu tylko powiem… to natura szczera,
uśmiech, żart, serce z uśmiechem zabiera.
Jak w domu rodzinnym tak nas witali.
Czuliśmy się tak, jak byśmy się od dawna znali.
Dobrze , że kierowcę ze sobą miałem,
przy barku ze Zdzichem sobie pogadałem.
Potem ogródek też obejrzałem,
pięknego rododendrona Alicji widziałem.
Widać na każdym kroku, że bardzo się trudzili,
zrobili piękny kącik, aby goście zadowoleni byli.
Jeszcze długo wizyta by trwała,
niestety już bardzo późna godzina nastała.
Serdecznie dziękuję im za gościnę,
kiedy będę w pobliżu, nigdy ich nie ominę.
WŻ-cy powiem Wam szczerze,
niech każdy w te okolice się wybierze.
Lasy, woda, wszędzie dookoła,
a u Zdzicha i Alicji wiara zawsze jest wesoła.

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij