Niedziela, ależ mnie dziś nosiło.
Bardzo chętnie by się z domu wybyło.
Zaczynam dzień od klikania,
w WŻ czy jest coś do czytania?
Wszystkie tematy szybko przelatuję,
jest temat! To mnie interesuje.
Dzisiaj nasza Elek sama świętuje,
ma imieniny i na życzenia oczekuje.
Ciekawe jaką minę by miała,
gdyby osobiście mnie poznała?
Jaki problem? Tak pomyślałem,
kupiłem kwiaty i pojechałem.
Godzinka drogi nas tylko dzieliła,
więc podróż bardzo krótka była.
Kiedy jużpod drzwiami jej stałem,
dopiero strasznej tremy dostałem.
Wejść? Nie wejść? Tak rozmyślałem,
wyciągałem rękę, do dzwonka sięgałem.
Raz kozie… niech to się stanie,
najwyżej Lajan po głowie dostanie.
Drzwi się otwierają….
głośny pisk…. Lajana poznają.
Jeszcze bardziej się stremowałem,
kiedy życzenia Eli składałem.
Uśmiechy szczere na twarzach się malują,
za przyjazd mi dziękują.
Uczucie dziwne tak we mnie pracuje,
niejedna myśl po głowie się snuje..
czy dobrze zrobiłem, że tutaj przybyłem?
Może złożyć życzenia i wycofać się tyłem?
Lecz Miauka wnet się pojawiła,
uśmiechnięta, taka wesoła była.
Małżonka też Ela mi przedstawiła.
Andrzej. Trochę zdziwiona mina u niego była.
Lecz już dobrze, nerwy mi odpuszczają,
radośnie do pokoju mnie zapraszają.
Żebyście ludzie wiedzieli,
przy jak zastawionym stole myśmy siedzieli.
Nie tylko Ela i Miauka to szykowały,
do pomocy Andrzeja też wykorzystywały.
Muszę powiedzieć, że zna się on na kuchni doskonale.
Nie ma tam tremy i nie martwi się wcale.
Przyjaciele do domu wkraczają,
składają życzenia, kwiaty i prezenty wręczają.
Wzajemnie się poznajemy,
ten wieczór dziś razem będziemy.
Cóż mam powiedzieć o tym co było,
było tak rodzinnie, gościnnie i miło.
Czułem się jak w rodzinie.
Cóż, jednak ten czas tak szybko nam minie.
Pora odjazdu szybko się zbiżała.
pożegnania się pora nastała.
Składam więc Eli i Andrzejowi podziękowania,
za wspaniałe przyjęcie mnie bez szemrania.
Niech zawsze tak radośnie biegnie Wam czas,
ja dziękuję i Kocham Was.