Byłem w odwiedzinach

Piątek! Trzynastego! W domu sobie siedzę,
boję się pecha? A może kogoś odwiedzę?
Już dawno do Jolus się wybierałem,
niestety, czasu za mało miałem.
Jest okazja, korzystam z tego skrzętnie,
jadę do Joli i Grzesia bardzo chętnie.
Kierowcę sobie do jazdy zabrałem
i……..pojechałem.
Zimno i mgła po drodze była,
lecz do odwrotu mnie nie zmusiła.
Jestem już w Choszcznie, podjeżdźam do "Jędrusia",
a tam ruch, tyle osób się rusza.
Z lokalu muzyka rytmiczna ulatuje,
sama noga do tańca przytupuje.
Wysiadam, trema mnie lekko paraliżuje,
przed lokalem goście, wzrok szybko notuje.
O właścicielkę , zadaję pytanie,
bo kto pyta odpowiedź dostanie.
Sam gospodarz, lekko zaskoczony,
prowadzi mnie do Joli, czyli żony.
Odrobinę zazdrosne ma spojrzenie,
czy to nie podrywacz? Albo zboczenie?
Lecz nie! Jola z zaplecza wypada,
uśmiechnięta,poznała, widać, że rada.
Wymieniamy uściski i cmoki,
żałujcie, powitań to uroki.
Tak serdecznie się witamy,
jak rodzina, choć z internetu się znamy.
Te spotkania taki rodzinny klimat mają,
wystarczy spojrzenie a wszyscy się znają.
W lokalu przyjęcie, gra głośno muzyka,
jest bardzo wesoło, każdy w tańcu fika.
Grześ i Jola dla mnie czas mają,
za barem na stołku wysoko sadzają.
Oboje tacy weseli, tacy przejęci,
wymieniamy zdania, gadamy jak najęci.
O pierożkach Joli już się naczytałem,
więc właśnie na nie temat kierowałem.
Jola szybciutko aluzję zrozumiała,
udała się do kuchni, będzie je gotowała.
W tym czasie z Grzesiem zdania wymieniamy,
jest już pełen luz, lepiej się poznamy.
Polaków to wieczorne były rozmowy
a tym czasem posiłek już jest gotowy.
Wchodzi Jola z półmiskiem, aż zapach dolatuje,
z daleka pachnie, a ona mnie nimi częstuje.
Och! WŻ-cy, Wy tego nie wiecie,
to chyba najlepsze pierożki na świecie.
Ten smak! Uciecha dla podniebienia,
trzeba ułożyć hymn na cześć ich istnienia.
Pierożki z kapustą, one to były.
one też zaraz me serce zdobyły.
Bardzo starannie i delikatnie je zjadałem,
bo ich zapach i smak zachować chciałem.
Atmosfera przyjaźni jaka przy tym była,
niejednego niejadka z nóg by zwaliła.
Po smacznej kolacji, przeszkadzać nie chciałem,
z przykrością ale ale do domu wracałem.
Mam jedną uwagę! WŻ-wcy pamiętajcie!
Jesteście w Choszcznie " Jędrusia " odwiedzajcie.
 W nim Grzesiu i Jola królują,
oni Cię przyjmą i poczęstują,
nie odmówią przyjęcia nikomu,
są tak wspaniali….. jak w rodzinnym domu

.

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij