Nasze codzienne kłopoty, nam się zdją,
są najgorsze, największe, inne nie dorastają.
Cóż za kłopoty, My je wyolbrzymiamy,
lecz przychodzi czas i radę sobie damy.
Kilka słów jednak napisać chciałem,
o ludziach, których w szpitalu poznałem.
To świat dla zdrowych niezrozumiały,
tam jest płacz, nadzieja i optymizm niemały.
Każde słowo otuchy serce raduje,
to pomaga, to nadzieję buduje.
Ileż cierpienia tam się przeżywa,
ileż uroni się łez, gdy ból się odzywa.
Lekarze i siostry bardzo się starają,
nie tylko lekarstwa lecz i nadzieję dają.
Jest też tam Stanisław, choć sam niedomaga,
jest takim optymistą, jeszcze innym pomaga.
Tą drogą chciałbym złożyć chorym życzenia,
uśmiechu i szybkiego do zdrowia wrócenia.
Lekarzom i siostrom za ich trud cały
iżeby chorym twarze się uśmiechały.
Wszyscy jak się razem zbierzemy,
pozytywne fluidy im wszystkim wyślemy