Janku, Naczelna Wiedźma raczej zobaczyć by chciała,
przypomnieć ten widok gdy na kolanach Cię widziała.
Jak łakomym, psim wzrokiem na nią spoglądałeś.
Gdy się do niej łasiłeś i o miłości coś gadałeś.
Czy na wieczorek taneczny choć raz Ją zaprosiłeś?
Chyba nie, Ty w kuchni cebulą Ją raczej karmiłeś.
Nie dziw się, że przed Tobą Ona raczej ucieka,
Ona wie co co zrobisz i co Ją przy Tobie czeka.
Chce być traktowana jak prawdziwa kochana kobieta,
a nie latać z Tobą do ołtarza jak rakieta.
Łasa na frykasy? Kobiecie to przecież przystoi.
Ona nie lubi selera i takich rąk to się boi.
Chcesz Ją zniewolić i jeszcze do tego utuczyć,
lecz Ona to wie, musi Cię więc tego oduczyć.
Możesz w kuchni czynić różne dziwne starania,
lecz jej palce składają się na nosie,do grania.
Nie przez żołądek,do kobiety więc trafisz,
lecz kwiatek, szacunek, jeśli to potrafisz.
czułymi słowami Jej serce kochane rozradujesz
a nie kiedy Ją tuczysz i jedzenia nie żałujesz.
Dla niej radość, smukłą sylwetkę by miała,
przy Tobie zaś by jadła i brzuch rozpychała.
Nie jesteś więc macho, jak Ci się wydaje,
nie z każdą kobietą, przez kuchnię się udaje.