Chłodny poranek a w pociągu Kazik-Janek.
Już z daleka się wydziera, Janek – dzbanek.
Przedział zajęty, zaraz w podróż ruszamy,
jeszcze pytanie, śpimy czy też gadamy?
Ciekawych tematów tyle po drodze omawiamy
i spokojnie do Bydgoszczy zmierzamy.
Czas przeleciał, wysiadka i zmiana,
dobrze, że na zupę chwila nam dana.
Teraz do Gdańska już prosto zmierzamy
a w czasie jazdy gadamy, gadamy….
Dworzec, schody ruchome działają,
choć na chwilę odpoczynek nam dają.
Ciekawe gdzie Otomin leży schowany?
Oczywiście Sms do Olimpu nadany.
Cisza…. gospodarze chyba zaspali,
telefonu i sms-a wcale nie odebrali.
Dobrze, że kierowca się ulitował,
na przystanek 174 nas odholował.
Teraz jazda po mieście, wesoła mina,
jedziemy autobusem prosto do Otomina.
Jeszcze te dwieście metrów pokonać.
Jesteśmy w Ośrodku, możemy się przekonać.
Miła recepconistka całusa obiecała,
no i radośnie nas tam powitała.
Swoje dane w rejestrze zostawiamy
i ……..w pokoju 3b znikamy.
Teraz na pozostałych oczekiwać będziemy,
wszystkich uścisnąć pierwsi pragniemy.
Tutaj jest wstawka, mała dygresja,
wszak alkohol to nie nasza obsesja,
dobry trunek w pokoju mamy,
Kaziu! Dla odwagi jednego wychlamy.
c. d. n.