Nasi kawiarze zachłanność przejawiają,
co dwa dni na wierszyk lajan czekają?
Przecież nie mam w głowie gotowych treści,
opisuję tylko to, co w kawiarence się mieści.
Sam już nie wiem, a na uwadze mi nie zbywa,
że praktycznie w kawiarence tylko grupka bywa.
Te same osoby do kawiarenki zaglądają,
kawę postawią, ciastkiem zagryzają i rozmawiają.
Może inni też tu wchodzą, kawy nie smakują
choć drzwi otwarte, nie wejdą, nie dziękują.
Przez szyby oglądać, co się w środku dzieje,
zamiast z nami usiąść, niech się też pośmieje.
Smakosia, tak pełna uśmiechu, radości,
Ona się cieszy codziennie, tyle w niej miłości.
Dorotka, ten osesek, dylematy posiada,
zamiast piec jabłecznik, o nim tylko gada.
Tak częsty pobyt ją w kawiarence stresuje,
że lata na mleko, zdrowie sobie rujnuje.
Zofked, chyba będę Ci musiał dowalić,
bo Ty mnie lubisz i chcesz wciąż chwalić.
Jednak jak każda pochwała serce pieści,
to napiszę Ci wierszyk, pełen miłych treści.
Tucha, wiemy, że wspólne gotowanie powstało,
lecz zamiast tam jeść, będzie się tylko dyskutowało.
Panie żale tam swoje głośno wywlekają,
że goście potrawy pieprzą i jeszcze dosalają.
Każdy ma swój gust i jada co lubi,
gospodyni podaje to, czym się sama chlubi.
Przestroga, goście, co podadzą wszystko zjadajcie,
jak Wam nie smakuje, to też zachwalajcie.
Bodek zameldował, Gabrysia nam przybyła,
o 9.32 z wagą 3.589 kg taka duża się urodziła.
Ten piwosz teraz swego brata stresuje,
On się cieszy i bratu piwko siupać proponuje.
Gratulacje więc wszyscy wujkowi składamy,
wszyscy też siupniemy, bo też za co mamy.
Tresurę Koralika rozpocząć też tutaj chcemy,
niech pogryzie mleczarzy, dlaczego? My wiemy.
No proszę, mleko Wkn już zaszkodziło,
chce Koralika, w garnku u niej dobrze by mu było.
I Ona taka spokojna, teraz głośno wykrzykuje,
dawajcie Koralika, to go zjem lub posmakuję.
Kropcia, choć wyjazd sobie długi zaplanowła,
napisała do mnie, o Koraliku pamiętała.
I znowu Smakosia, choć na chwilę wpadła,
to wszystko zobaczyła i każdego zagadła.
Dzisiaj jej kuchnia zapachami leci,
szaleje dziewczyna, gotowanie ją podnieci.
Same afrodyzjaki połówkowi szykuje,
chyba go bardzo kocha, pieprzu nie żałuje.
Agulek tu wpadła, Koralika nakarmiła,
robi sałatki, torty, by córeczka zadowolona była.
Życzenia córeczce od nas Jej masz złożyć
i jedno ciasteczko na talerzyk mi włożyć.
Mysha, ta to znowu jest ciągle zabiegana,
od rana do wieczora i do tego nie wyspana.
Jak niemowlę do łóżeczka się układa,
ach, jeszcze młodego do babci odwieźć wypada.
Potem szaleństwo, chaty sprzątanie,
chata jest wolna, nie czas na spanie.
Mysha, tylko proszę,szczególnie uważajcie,
i przy tym spaniu, łóżka nie zarywajcie……
Jurek na wysokości stoi zadania,
przynosi okruszki i zaczyna od łaskotania.
Pogoda w górach mu nie odpowiada,
idę porzeźbić, tak sam do siebie gada.
Dorocik, coś Ty Koralikowi podała?
Zamiast spać, to ta myszka będzie szalała.
Zofked, znowu Cię tu w kawiarence witam,
lecisz do fryzjera? Ja tak grzecznie pytam.
Ach lajanie, dzisiaj mam gości, widzę to czarno,
lubię gdy w domu ciepło i do tego jak gwarno.
Shanna, pobuszować w przepisach lubi,
coś by zjadła, i właśnie się gubi.
Smakosia po pracy domowej teraz odpoczywa,
ugotowała i upiekła, usiadła i teraz się odzywa.
Jaka ulga, taka z siebie zadowolona,
wiadomo, pracowita, to wzorowa żona.
Bodek po siupnięciu do siebie dochodzi,
jeszcze jeden poród i piwko mu zaszkodzi.
Do swojej galerii, Jurek nas zaprasza,
obejrzyjcie moje prace, mowę swą wygłasza.
Tłumnie odwiedzamy pracownię artysty,
masz chłopie talent, podziwiamy wszyscy.
W naszej kawiarence, kawałek ściany Ci damy,
na tej wolnej ścianie, rzeźby zawieszamy..
Gdybyś Jurek, Zofked chciał ubawić,
to te pojemniki, w kuchni masz zostawić.
Agik, jak przeciąg do kawiarenki wpada,
nakarmi Koralika i już romantycznie gada.
Stroiki szykuje, masówkę produkuje,
serca już nie wkłada, lirykę szykuje.
Inne spojrzenie na listopadowe ma dni,
rześkie poranki,spacery, czy to się jej śni?
Spacery, gdy łososiowe mgły Ją otulają,
herbatka z zapachem i świece się zapalają……
Edyta Jurek, jej także wszystko się zmieniło,
listopad wypiękniał, w październiku smutno było.
teraz romantyczne wieczory bywają,
przyjechał mąż, teraz się zapominają…..
Połowa wekendu, wszystkim czasu brakuje,
pusto w kawiarence, śpią, czas się marnuje