Za oknem mrok, szaro, śnieg się nie bieli
a pięknej zimy, sanny, wszyscy by chcieli.
Lecz co to? We mgle i deszczu coś dzwoni,
to stado reniferów z Mikołajem tu goni.
Zwija się staruszek, z prezentami leci,
musi je dostarczyć, nim obudzą się dzieci.
Wszystkie wieczorem w niebo spoglądały,
przybędzie Mikołaj? Tak przed snem myślały.
Wszystkie dzieci, te duże i małe czekają,
bo zgodnie z tradycją, prezenty dostają.
Jaką radość, uśmiech, wywołuje na twarzy,
kiedy dostanie prezent o którym marzy.
Ech, Mikołaju, żebyś spełnił wszystkie życzenia…
Wróć w Wigilię a teraz leć, do widzenia.