Można drzeć koty, mleczarnię zlikwidować,
Ale czy warto? Taki wątek marnować?
Szumnie, z fanfarami mleczarnię powołano,
I co? Skwaśniałe mleko tylko dostarczano.
Zamiast na jogurt to wszystko przerobić,
A jak zostanie , na ser resztę wyrobić.
Lecz nie, zamiast mlecznego otworzyć tu baru,
Przewija się piwo, papierosy i pełno swaru.
Naczelny mleczarz tylko temat rzucił,
Potem się zajął piwem i temat zarzucił.
Sporadycznie, Fani mleka się odzywają,
Bo większy szacunek do kawy mają.
Jeden Bard to mleko tylko zachwala,
Reszta się obija, krytykować pozwala.
I jak tu mleczarzy odwiedzić? Przystoi?
Kiedy Ona jest w oborze, każdy się boi.
Żadne argumenty do nikogo nie docierają,
Kiedy zapach obory, mleka w sobie mają.
Zamiast konstruktywnie dialogi prowadzić,
Mleczarze się czepili, by nas dymem kadzić.
Argumenty przez mleko im do głów nie docierają,
Uparli się po swojemu, choć racji nie mają.
Jeden temat, wiodący, w mleczarni się toczy,
Weź tabletkę, rzuć palenie, jeden tak się droczy.
Żartów nie zna, wciąż się chłop zapiera,
Ktoś zażartuje, zaraz go bieże cholera.
Dziwię się, jak przyciągnąć Żarłoków tu chcecie,
Jak nic nie robicie, sami nic nie umiecie.
Zróbcie porządek w tej Waszej oborze,
A jak nie wiecie jak? To Koralik pomoże.
Zbudujcie kącik, niech będzie w nim miło,
Każdy tam zajrzy, ale by grzecznie było.
Nie trzeba zaraz płasko padać na kolana,
Wystarczy odrobina uśmiechu i mleko z rana.
Sam bym tutaj zachodził, choć mleka nie trawię,
Ale lubię towarzystwo i świetnie się bawię.
Zapraszam mleczarzy, do kawiarenki wstępujcie,
Zobaczcie co dobre, swego wątku nie marnujcie.
Kiedy już porządek w oborze zrobią dziewczyny,
Przyjdą kawiarze do Was, z kawą, w odwiedziny.