Poranek, ja chcę do ludzi bo mi się ckni,
tak sobie rozmyślam, choć każdy jeszcze śpi.
Miło pomyśleć, że gdy się zbudzimy,
chociaż na chwilę do kawiarenki wstąpimy.
Zawsze znajdzie się tam jakś dusza,
która do uśmiechu i pogadania zmusza.
Tak jest weselej, choć wpadamy po domowemu,
to nie przeszkadza tutaj każdemu.
Wyobraźcie sobie Smakosię w szlafroku,
wchodzi do kawiarenki, koralik dotrzymuje kroku.
Gospodarskim okiem całość lustruje,
jest kawa, od razu lepiej się czuje.
Ten nastrój, choć jesteśmy tu anonimowi,
to jednak się znamy, nie jesteśmy nowi.
Szybkie pytania Smakosia zadaje,
Jak tam Marcia, Kropcia, odpowiedź dostaje.
Marcia wpada tutaj do kawiarenki od rana,
graj Jurku, graj, ta muzyka taka kochana.
To nic, że kłopoty z pracą jej wynikają,
spędzone tu chwile, ulgę jednak dają.
każdej biedzie zaradzić przecież możemy,
spokojnie, pomyślmy, wpierw odpoczniemy.
Agacia radosna wieczorem, w sercu jej gra,
jest dumna z córeczki hej, hej, tra la la.
Dorotka, która odpocząć też by chciała,
zamyśliła się, Jurka akordeonu słuchała.
Jurek, który rozsiadł się wygodnie na kanapie,
poprawił postawę i za akordeon łapie.
Skoczne nuty teraz na akordeonie toczy,
ech, wspaniała muzyka aż szklą się oczy.
Nonka, taka zalatana, szkoły penetruje,
to jest szczęśliwa, rodzina ją szanuje
Nieletnia, jak Ją pieszczotliwie zachwala,
na piątkę się spręża, dobrą robotę odwala.
Cóż tam totolotek, gdy przychodzą takie chwile,
w sercu radośnie a w głowie latają motyle.
Appetita, kciuki za wszystkich ściska,
narzeka na pogodę, że droga jest śliska,
przyjemności tutaj już wiele zaznała,
tak tu miło, w kąciku się schowała.
Bea, choć grypkę swoją szanuje,
pomimo zaniemówienia, to sobie rymuje.
W łóżeczku wygodnie sobie pospała,
włączyła telewizor, seriale będzie oglądała.
Alfa-beta, przy kominku z kawą zasiadła,
ogrzała zmarznięte ręce i tak zagadła,
Widzisz Smakosiu, mam w pracy stresy,
nic nie pomagają wysiłki ani karesy,
zwolnienia grupowe szefostwo szykuje,
mam iść do pracy?Ja źle się z tym czuję.
Wszystkie zakłady kłopoty mają,
trudno, takie czasy, teraz ludzi zwalniają.
Smakosia serce by Alfie oddała,
lecz cóż, chociaż ją serdecznie przytulała.
Słowa pociechy, otuchy padają,
a One sobie w kąciku gadają, gadają.
Alicja wpadła, o pogodzie zagadła,
o chorej córce wspomniała i wypadła.
Agik, kciuki za Ciebie mocno ściskamy,
choć wirtualnie ale podporę Ci damy.
Miej nadzieję, że jutro będzie wygrana,
przyjdą klienci już od samego rana.
Mysha, Ty to kondycję dobrą posiadasz,
pojeździsz na rowerku i na chwilę wpadasz.
Smakołykami mnie i koralika częstujesz,
zamiast tu na chwilę posiedzieć , to wylatujesz.
Nostra, bój się Boga, z kim nocujesz,
Ty, słaba istota, z laptopem się mocujesz?
Złapałaś wirusa, zażywaj antygrypiny,
do tego poszukaj kogoś pod pierzyny.
Nie zganiaj winy na zasmarkane dzieci,
szykuj imprezę,kupa gości przyleci,
Piegusowa, jakaż to nerwów twoich przyczyna,
odpocznij, jutro lepszy się dzień zaczyna.
Agulek, ledwo dwa zdania tu dała
a już narzeka, że się tak rozpisała.
Siadaj, na Twą herbatkę apetyt mamy
a przy okazji dłużej sobie pogadamy.
W końcu Bodek w kawiarence się zjawił,
kilka punktów swego niezadowolenia objawił.
Zwyczajny tyran, kucharki stresuje,
jak wszyscy się go boją, On dobrze się czuje.
Leń na WŻ go dokładnie atakuje,
nic w tabelkach nie poprawia i nie notuje.
Może wystarczy mego pisania,
lepiej poszukam coś sobie do spania.