Napisać wierszyk o zimie, łatwo się gada.
Oczywiście, napiszę, ale śnieg u mnie nie pada.
Jak napisac mam swoje śnieżne wrażenia,
Gdy nie ma śniegu, to i brak też marzenia.
Wyobraźnię chyba swoją tutaj poruszę,
Do wyobrażenia śniegu, sam się zmuszę.
Zadawałem niejedno o śniegu pytanie,
To odpowiedź mi się w końcu dostanie.
Napisać o zimie wierszyk mam dla dzieci,
Lecz u mnie plus, nic z nieba nie leci.
Jeszcze słoneczko promieniem mnie łaskocze,
Takie cieplutkie, chyba na działkę wyskoczę.
Obejrzę trawkę, drzewa czy pąki już mają,
Czy też tym promieniom oszukać się dają.
Ptasi świergot, wesoły koncert szykują.
Zima? One już szybciej wiosny oczekują.
No dobrze, dobrze, do wierszyka wracam,
Ptakami sobie głowy już nie zawracam.
Kochane dzieci, opowiem Wam bajeczkę,
Będzie o dawnej zimie troszeczkę.
A więc dawno, dawno temu, śnieg padał,
To takie białe, ech, co ja będę gadał.
Może rodzice Wam o tym opowiadali,
Jak w takiej porze, sanki swoje wyciągali.
Górki były całe śniegiem zasypane,
Wchodziło się z sankami na nie,
Ze śmiechem szybko się zjeżdżało
A w koło było tyle śniegu, tak biało.
Sanna była wtedy taka znakomita,
Ognisko, kiełbaska z patyka, smakowita.
Wieczór, gdy lodowisko światełkami błyskało,
Było cudownie, świetnie się na lodzie ślizgało.
Piosenki skoczne radio wtedy nadawało,
A nam było wciąż mało i mało…
Ech, dzieci sam się tak rozmarzyłem,
Ale wtedy, ja w Waszym wieku byłem.
Dzisiaj zostały mi tylko wspomnienia,
Żegnajcie młode lata, do widzenia.