Normal
0
21
MicrosoftInternetExplorer4
<!–
/* Style Definitions */
p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal
{mso-style-parent:"";
margin:0cm;
margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:12.0pt;
font-family:"Times New Roman";
mso-fareast-font-family:"Times New Roman";}
@page Section1
{size:595.3pt 841.9pt;
margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt;
mso-header-margin:35.4pt;
mso-footer-margin:35.4pt;
mso-paper-source:0;}
div.Section1
{page:Section1;}
–>
/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;}
Widzę niejeden dziś uśmiech na twarzy,
Taki uśmiech, o którym każdy marzy.
Kto powie, jaka jest tego przyczyna?
Ja wiem! Wyjazd Seniorów się rozpoczyna.
Tradycyjnie nad morze bałtyckie zmierzają,
Oni tam spacerują i nad wodą wypoczywają.
Od rana na przystanek bagaże znoszą,
Panowie, pomóżcie wstawić, panie proszą.
Piotruś z daleka światłami znak daje,
W karnym szeregu kolejka, więc staje.
Jedziemy do Ustronia w wodzie się chlapać,
Słoneczka i ozonu do płuc nałapać.
Z domowych pieleszy niektóre panie się wyrwały,
W domu było lepiej, pewnie będą narzekały.
Prawdziwi wycieczkowicze, to w sobie mają,
Na żadne warunki bytowe nie narzekają.
Nie w pokojach wszak wczasy spędzamy,
Ale od rana, nad morze hulamy.
Słoneczko wysoko, gorące, ale przygrzewa,
Kości łyknęły ciepła, każdy się rozgrzewa.
Morze nas wita, spokojnie, bez fali,
Mewy fruwają a statki płyną w oddali.
Piasek gorący, stopami każdy przebiera,
Jaki tu spokój, to dopiero do nas dociera.
Cały dzień na plażowanie przeznaczamy,
Panie rozebrane, teraz się opalamy.
Nie zawsze tak sielsko czas spędzamy,
Są oportunistki, czują się źle między nami.
Toksyczne panie, wad ciągle szukają,
Zamiast się cieszyć, wciąż narzekają.
To pokoje za małe, kolory się nie podobają,
One mieszkały lepiej, więc porównań szukają.
Nikt na siłę do jazdy na wczasy nie zmuszał,
Kwestię zamieszkania Prezes wcześniej poruszał.
Luksusów za grosze od ludzi wymagają,
To nie dom, podróże też nie rozpieszczają.
Dlaczego pozytywów z tego nie wyciągacie?
Radość z narzekania macie? Tym się podniecacie?
Przecież reszta pań doskonale się bawi,
Na słoneczku, spacerze, spacerze wodzie się pławi.
One nie narzekają, bywalczynie zahartowane,
Bierzcie z nich przykład, patrzcie na nie.
No dobrze, dość tego biadolenia,
Przed nami dzień i tyle jest do zrobienia.
Wstać, oczka umyć dokładnie należy,
Do kibelka, każdy niech również pobierzy.
Proszę, od razu inne spojrzenie mamy.
Teraz na śniadanko grzecznie się udamy.
Potem czas wolny, słoneczko znów praży,
Może tak na spacerek, najlepiej do plaży?
Cisza w Ośrodku, wiatr tylko szeleści,
Plaża szeroka, nas wszystkich pomieści.
Choć wszyscy gdzieś w Ustroniu się lokują,
Dochodzi trzynasta, na obiad się meldują.
Twarze wesołe, ciała słońcem opalone,
Towarzystwo rozgadane, wręcz rozanielone.
Obiadek, a potem na łóżeczkach odpoczywamy,
Sute jedzono spokojnie przetrawiamy.
Minął obiad, odpoczynek też udany,
Idziemy nad morze, leżak też zabrany.
Miło na plaży, ciało każdy sobie opala
Woda, choć chłodna, wejść jednak pozwala.
Lecz cóż to? Ciemne chmury się pojawiły,
Coraz więcej chmur, słońca blasku pozbawiły.
Zanosi się na deszcz, plażę opuszczamy,
Idziemy do Ośrodka, deszczowi się nie damy.
Ulewa…. Rzęsisty deszcz wszystko moczy
A do stołówki bez deszczu nikt nie przeskoczy.
Coraz ciemniej, na spacer za mokro,
Idziemy, więc, spać, zamykać należy też okno.
Już świt…. Zaczyna się nowy poranek,
Humor poprawi nam kawy dzbanek.
Jednak ta aura nas bardzo szanuje,
Leniwe chmurki po niebie tak snuje.
Już i słoneczko nieśmiało błyska.
Wstawajcie, wystawcie do słońca pyska.
Znów tłumnie na plażę zmierzamy,
I leżymy……..i się opalamy…….
Wesołą nowinę Prezes nam ogłasza,
Wieczorem zabawa, wszystkich, zaprasza.
Późne popołudnie, panowie się starają,
Za chwilę zabawa, stoły, więc ustawiają.
Panie kreacje w pokojach szykują,
Poprawiają fryzury, usta malują.
Panowie spokojni, koszule wyciągają,
Krawaty są zbędne, teraz na panie czekają.
Wieczór, wszyscy na salę się schodzimy,
Muzyka…tańce, zakąski, doskonale się bawimy.
Cóż tutaj dodać, niech żałują Ci, co nie byli,
To było piękne, jak wszyscy się bawili.
Już była północ a jeszcze muzyka dobiegała,
Każda para jeszcze dłużej by tańcowała.
Świt, szum morza dobiega z oddali,
W Ośrodku cisza, wszyscy zmęczeni, zaspali.
Dzień zaczyna się budzić, słoneczko wschodzi,
Idziemy na plażę, każdy na spacer wychodzi.
Na plaży wiaterek, kocyki rozłożone,
Słońce grzeje, więc ciała opalone.
Jednak tak spokojnie wciąż nie było,
Słoneczko zaszło, niebo się zachmurzyło.
Niektóre panie jednak wciąż leżały,
Miały wyobraźnię, bez słońca się opalały.
Tak spokojnie dzień cały odpoczywamy,
Jutro ma być cieplej, na słońce czekamy.
Znów świt, w Ośrodku cisza grobowa,
Żadnego spaceru, żadna pani nie gotowa?
A nad morzem słoneczko nieśmiało świta,
Tych kilku spacerowiczów serdecznie wita.
Fale wesoło w bałwanki się zmieniają,
Długim posuwistym, ruchem do brzegu gnają.
Ech, szkoda, że tego nie widzicie,
Łóżko jest milsze, więc spać lubicie.
Nie po to tu jednak przyjeżdżamy,
Wstawajcie, łóżek tak długo nie wygrzewamy.
Dzień doskonały, chmury? Dawno się rozwiały.
Idziemy na spacer, do wody, widok wspaniały.
Cieplutki piasek, szum fal, mewy wołają,
A my na leżakach, kocach, ciała się opalają.
Południe, trzynasta, na obiad gnamy,
Zaraz po obiedzie znów na plaży się spotykamy.
Na wieczór zaś, wszyscy się szykujemy,
Będzie ognisko, grillujemy.
Wieczór, grill, wszyscy się spotykamy,
Jest wesoło, są kiełbaski i śpiewamy.
Dym z grilla zapach kiełbasek roznosi,
Częstujcie się, jest doskonała, Irena prosi.
Wszystkim smakuje, jest wręcz doskonała
A jeszcze na ruszcie kaszanka została.
Choć komary dokuczać nam zaczynają,
Nikt nie odchodzi, wszyscy rozmawiają.
Muzyka do tańca skocznie przygrywa,
W takt tej muzyki każdy się kiwa.
Jak zwykle, to co najlepsze kończymy,
Dobranoc, jutro znów się zobaczymy.
Noc jednak spokojna nie była,
Grupka pań u Piotra pod oknem się zjawiła,
Ciekawe, co też te panie od niego chciały,
Kiedy w pieleszach przez okno go oglądały.
Pisków było przy tym, co niemiara,
Wiadomo, to przecież rozrywkowa wiara.
Poranek, spacer nad morzem zaliczamy,
Jednak osobiście to jestem zawiedziony,
Brak fali, woda ledwo się kiwa,
Brak wiatru, a woda spokojna jak oliwa.
Dzień słoneczny dziś się zapowiada,
Siedzieć w pokojach, więc nie wypada.
Po śniadaniu leżaki zabieramy,
Na ciepłym piasku koce też rozkładamy.
Z przerwą na obiad opalanie przerywamy
A poza tym cierpliwie na plaży trwamy.
Przyszedł wieczór, panie na ławce przysiadły,
Halinka wyciąga butelkę, zakąskę, będą jadły?
Od razu weselej rozmowy, przebiegają,
Wszystkie panie smakują i polewają.
Kiedy już płyny serca rozgrzały,
Jest coraz weselej, panie będą śpiewały.
Wspaniały wieczór, spokojny, ciepłem wieje,
Jest wspaniale, niech tak dalej się dzieje.
Czemu się tak wieczorem smucicie?
Znowu w przyszłym roku tutaj wrócicie.
Prezes wśród pań wieczorem rej wodzi,
On przy stole sam, więc paniom przewodzi.
Gorąca dyskusja, uwagi się krzyżują
A może znów pośpiewamy? Panie nie protestują.
Wszak to ostatnia noc, zielona, kawały,
Oj będą hece, panie będą się zabawiały.
Długo przy stole wieczorem rozmawiano,
To kielichem, to piosenką się zabawiano.
A w Ośrodku cisza, wszyscy zasypiają,
Na dzisiaj dość atrakcji, słoneczka też mają.
Jeszcze tak kremu na piersi nałożyć,
Ech, jak miło do łóżeczka się położyć.
Jutro też dzień, przed wyjazdem skorzystamy,
Pójdziemy na spacer i nad morze się udamy.
Pożegnamy ze smutkiem chwile tu spędzone,
Takie radosne, beztroskie, szalone.
Serdecznie Prezesowi za wycieczkę dziękujemy,
Prezesie, jeszcze takiego wyjazdu chcemy!!!