Świąteczny poranek, w pokoju choinka lśni,
taka cisza, radosny nastrój i wolne są dni.
Choinka mieni się, kolorami wręcz aż gra
a nam tak dziwnie, coś dławi i w oku łza.
Dzień to szczególny, Bóg się rodzi, to wiemy
i aby go uczcić, w gronie rodzinnym świętujemy.
Skończyły się już nerwowe dni, koniec biegania,
odpocząć czas, przedstawić nasze dokonania.
W domu zapach ciast i świerku się roznosi,
wszyscy dla siebie życzliwi, nikogo nie nosi.
Odrywamy się od szarej codzienności, czas uroku,
takie święto jest tylko jedno, czekamy zmroku.
Nim pierwsza gwiazda na niebie się zjawi,
Gwiazdor pod choinką prezenty nam zostawi.
Raduje oczy stół wigilijny bogato zastawiony,
na nim świąteczne potrawy i karp postawiony.
Na stole dwanaście potraw, tak tradycja nakazuje,
wśród nich pierożki, uszka, pasztet i śledź króluje,
krokiet z kapustą, rosół, sałatki, tak kuszą,
schab, karkówki, kiełbasy również być muszą,
kluski i ciasta, których wybór jest tu cały
a nad tym wszystkim unosi się zapach wspaniały.
Na stole pusty talerzyk, na nim opłatek leży,
zaczekajmy na gościa, który być może przybieży.
Nie bądźmy obojętni, nie każdemu się układa,
są ludzie samotni, dla nich talerz się wykłada.
Dzień cały w spokoju niesamowity czas spędzamy,
aż zabłyśnie pierwsza gwiazdka, do stołu siadamy.
Pod obrusem sianko, tym urodziny Jezusa czcimy,
dzielimy się opłatkiem, o pomyślność prosimy.
Niech ten świąteczny czas będzie zapamiętany,
w tradycji rodzinnej zawsze będzie szanowany.
……………………………………moc truchleje…