Szlachetne zdrowie, coś dziwnego się dzieje,
przygotowania do balu a tu z nosa się leje.
Kaszel dusi, katar łzy z oczu wyciska
a do pohulanki taka chwila już jest bliska.
W kościach łamie, nogi się wręcz uginają,
pora wychodzić a tabletki nie pomagają.
Łeb pęka, w oczach iskry ogniste migocą,
nogi zimne a ręce tak mocno się pocą.
Wielki dylemat, co teraz robić mamy?
Iść na bal, czy pod kołderką się chowamy?
Kielicha wypić, czy ziółkami się raczyć,
nagrzeszyć, czy raczej sobie wybaczyć?
Chce się na bal a zdrowie nas zawodzi,
zażywać leki? Kiedy i tak nie przechodzi.
Nerwowe spojrzenia na zegar rzucamy,
trudno, zostajemy, przy syropie pohulamy.
Tabletki łykniemy, miksturą zapijemy
o pięknych balach z telewizji się dowiemy.
Życzmy więc Tym, co mogą balować,
szampańskiej zabawy … i nie chorować.