Narzekać, nikt nie ma takich zamiarów,
pogoda piękna i kusi nas wprost do wagarów.
Pretekst wszak znaleźć przecież musimy
bo o poranku, brzydką Marzannę topimy.
Niech jako symbol zimy, szybko się wynosi,
mamy dość zimna, każdy już o słoneczko prosi.
Wyjść na spacer, wdychać aromat wiosny,
gdy dzień ciepły, słoneczny, to człek radosny.
Uśmiechamy się do siebie, już nie boczymy,
kiedy inną, radosną, twarz na ulicy widzimy.
Twarz do słońca, jak kot oczy zaciskamy,
od tych ciepłych promieni, tyle radości mamy.
Odstawimy w końcu te talerze pełne słodyczy,
szybki marsz, skłony, podskoki, każdy poćwiczy.
Zrzucajmy te ciepłe ubrania, waga niech spada,
cieszmy się każdym dniem. na nim skupiona uwaga.
Niech radość z życia, serca nam rozpiera,
bo brak słoneczka, tak bardzo nam doskwiera.