Śniegu nie ma, srogi mróz nad uszami się znęca,
szczypie w nos, marzną nogi, do wyjścia zniechęca.
Ciepłe szaty z szaf wyciągać najwyższa już pora,
okrutnie zimno, jak ogrzać lub przegonić potwora?
Rzeki zamarzły, jeziora grubą taflą lodową pokryte,
biedne roślinki, już wychodziły, teraz są jak zbite.
Ptaki na działce, koło domu, w lesie, ziarna szukają,
jak nie dostaną pomocy, to chyba pozamarzają.
Niebo przejrzyste, słoneczko aż w oczy kłuje
a mróz się wzmaga i kwiaty na szybach maluje.
To jest jeszcze pora głębokiej zimy, luty mamy,
jak zejdzie to zimno, to chyba wiosny doczekamy?
Zanim nas ten mróz dokładnie zmrozi i zmorduje,
wyciągnijmy słodycze i po lampce likieru proponuję.
Spotkanie z przyjaciółmi, poplotkować sobie możemy,
od razu będzie cieplej, weselej bo tego chcemy.
Gdy człowiek ma humor, radośniej się odzywa,
nie będzie sam, przyjaciół i znajomych przybywa.
Wniosek jest prosty, od dziś się z zimna śmiejemy,
nie straszne nam zimno, już razem nie zmarzniemy.