Wiosno, wiosno, gdzie jesteś? Słyszysz jak wołamy?
Dookoła śnieg, zawieje, mrozów dość już mamy.
Zima się usadowiła, odchodzić nie ma ochoty,
my z łopatami, miotłami, mamy tyle roboty.
Wynieść śnieg, lód pokruszyć i go wymiatać,
poszukać piasku i po sól do sklepu latać.
Niebo wciąż się chmurzy, płatki śniegu wnosi,
może się przejaśni choć nic się na to nie zanosi.
Czasami słoneczko z za chmur ciekawie wygląda,
nieśmiało, lecz promieniami wszędzie zagląda.
Opatuleni szalami, powoli po lodzie się snujemy,
mamy dość tych chłodów, ciepła już chcemy.
Skoczyła temperatura, chyba coś się dzieje,
zaczyna padać deszczyk i śnieg też topnieje.
Błotnista breja gdzie nogi się rozjeżdżają
lecz bliżej już wiosny i usta się uśmiechają.
Dorośli znają życie, z czasem śnieg stopnieje
lecz dzieci są zadowolone, tyle się teraz dzieje.
Zaspy do pasa, śnieżkami bawić się należy
bo przy plusie, śnieg już długo nie poleży.
Uśmiechnijmy się, uśmiech radość przynosi,
poczekamy, spełnią się prośby jak się o nie prosi.