Podróż Lenki w kierunku morza

Widzicie tą górę co wolno się toczy?
Nie? Popatrzcie, nie, nie mylą Was oczy.
Na wczasy Lenka z rodziną się wybiera,
niestety, zmieściły się w aucie jej rzeczy.
Ślubny z dziećmi kartę bankomatową zabiera,
kupią to co potrzeba, Lenka! Walizka uwiera.
Wcisnąć palec, już w aucie miejsca brakuje,
Lenka niestrudzona, jeszcze obuwie ładuje.
Pewnie nad morzem plaża pinezkami wyłożona,
Ślubny, protestuj, cóż tam niesie jeszcze żona.
Piekarnik i imbryk by kawę dobrą sobie parzyć,
mąki, owoce, jaja, cukry, ciasta będzie ważyć.
Piwo, nalewki i inne płynne doskonałe smakołyki,
starczy Jej na cały pobyt, dziennie po dwa łyki.
Ciekawe tylko czy odrobinę ciała na brąz opali
jak tyle ciuszków na siebie szczelnie nawali.

Jeszcze do tego aparat, niech Ją fotografuje,
obejrzymy fotki, żadna się tutaj nie zmarnuje.
Życzę Ci Lenka byś słoneczka dosyć miała,
ciepłej wody, spokoju i dokładnie się opalała.

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij