Pierwszy przymrozek

Dzisiaj mrozik coś okrutnie doskwiera,
kaloryfery zakręcone, zimno jak cholera.
Na szybie mróz kwiatki piękne maluje,
wstawiam wodę, niech się na kawę gotuje.
Porzucić takie ciepłe, przytulne piernaty,
wstać, chodzić wkoło tej zimnej chaty?
Zdrowie przy tym mrozie zmarnuję,
tej wody to chyba dziś nie ugotuję.
Chyba dresik na grzbiet sobie włożę,
może jednak do łóżeczka się położę?
Gdzie ta kawa, znowu się zapodziała,
woda w czajniku już będzie parowała?
Za oknem dachy na biało oszpecone,
chyba ze złości obudzę jeszcze żonę.
Łyżeczka, cukier, ktoś mi to pochował,
zanim znajdę będę się znów denerwował.
Natrętne sikorki już do okna pukają,
głodne? W karmniku nic nie mają?
Nareszcie woda już się zagotowała,
zalać kawę, ta szklanka chyba za mała?
Dobrze, za oknem cisza, wiatr się nie rusza,
do tego warczy pies, na spacer mnie zmusza.

Już po spacerze, psy do domu wiały,
zimno, widocznie dość tej pogody miały.
Teraz mam dopić tą zimną kawę?
Chyba zrobię nową tak na dobrą sprawę.
Najpierw jednak do kawiarenki podrałuję,
napalę w kominku, drewna nie pożałuję.
Radzę każdemu, niech z łóżka nie wstaje,
zimno jest upierdliwe i dreszcze daje.

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij