Szaro, buro i ponuro Lot 2013/3

Pogoda pod zdechłym pieskiem, denerwuje,
tylko masochista pewnie dobrze się czuje.
Deszcz, wręcz ulewy, ciągle z nieba spadają,
mokre buty, ubrania i ludzie wciąż kichają.
Jak poradzić sobie z taką pogodą mamy,
wilgoć doskwiera i na słoneczko czekamy.
Rzeki wylewają, wody wciąż szybko przybywa,
śnieg topnieje, czy ktoś tą pluchę wzywa?
Kiedy się skończy ta szaro – bura pogoda?
Ktoś zamówił słoneczko? będzie nagroda.
Kalendarz na ścianie, kartki przewracamy,
co jest? gdzie mrozy? przecież luty mamy.
Gdzie zima, zjazdy na nartach z górki,
gdzie ośnieżone góry i maleńkie pagórki?
Jedni się cieszą, że zima ostro atakuje,
inny się martwi, że przy tej pogodzie choruje.
Jest nadzieja, że już niedługo przyjdą zmiany,
widziano w okolicy, że przyleciały bociany.
Może nie wszystkie, jeden już nas wita,
zaczyna się robić ciepło i już bazia zakwita.
Wiosnę czuć w kościach, słońce  lepiej grzeje,
nadchodzą w przyrodzie zmiany, coś się dzieje.
Może tak razem się zabawimy, zaklaskamy,
pluchę, zimno, naszą radością precz wygnamy.
Niech żyje wiosna, tęsknić za nią już będziemy,
tymczasem nosy do góry i głośno się śmiejemy.

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij