Już po śniadanku wielkanocnym

Już teraz kiszki mi marsza nie grają,
Już mają kiełbaskę, którą dobrze znają,
Już sałatka z jajeczkiem do mnie leci,
Już był zajączek i cieszą się z tego dzieci,
Już tłusty pasztecik został rozpracowany,
Już schabowy z cebulką jest spożywany,
Już boczek wypełnia mój gruby boczek,
Już niedługo nie zrobię żaden kroczek,
Już karkówka za mną szybko bieży,
Już do popicia będzie jogurcik świeży,
Już zioła złośliwą czkawką się odbijają,
Już nie mam siły a sosiki wciąż się pchają,
Już mazurki i ciasta, co stół tak zdobią,
Już widzę jak grubasa ze mnie zrobią,
Już się ze mnie nie śmiejcie, sami to wiecie,
Będziecie wyglądać jak ja gdy to zjecie.

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij