Jesienny wypad nad morze

Faleza,
Ustronie, pogoda, te słowa się przewijają,


liczą
się dni, Seniorzy na doroczny wyjazd czekają.


Nadszedł
ten niedzielny poranek, zaraz jedziemy,


jak
będzie w Ustroniu Morskim, sami się dowiemy.


Droga
spokojnie mijała, przerwa w podróży też była,


drobny
deszczyk nam kropił, grupa się dobrze bawiła.


Wreszcie
dojechaliśmy, wszyscy walizki za sobą ciągnęli,


choć
zasapani lecz zadowoleni, odpocząć by już chcieli.

Paweł,
gospodarz Falezy, uśmiechem nas częstował,

jak
członków rodziny, uściskał i serdecznie ucałował.

To
takie miłe chwile gdy spotykają się przyjaciele,

nie
wybrzydzamy, przystosowani, nam nie trzeba wiele.

Domki
przygotowane, czyściutko i miękkie tapczany,

wewnątrz
zmiany, działa Paweł, jest taki kochany.

Wszyscy
rozlokowani, czas już na pełną integrację,

wyciągamy
zapasy, jest wesoło, czekamy na kolację.

Długo
było jeszcze słychać jak się wszyscy cieszymy,

towarzystwo
było wspaniałe, więc dobrze się bawimy.

Pierwszy
dzień pobytu na ciepłej plaży spędzamy,

słonecznie,
ciepła woda, żadnej nudzie się nie damy.

Odważne
dziewczyny, roznegliżowane, Leon na czele,

wybiegli
na plażę, nura do wody, biorą sobie kąpiele.

Ile
było śmiechu, uciechy gdy Lusia w wodzie swawoliła,

jak
pewna obfita część ciała z kostiumu się uwolniła.

Dzień
minął bez innych wydarzeń, spotkania były,

śpiewy,
spacery, wieczorne rozmowy wesoło bawiły.

Dzień
drugi słoneczny, niebo w błękitnym rozkwicie,

kobiety
na plaży, mężczyźni na piwie, to jest życie.

Pogoda,
słonecznie, spokojnie i brak dużej fali,

lecz
słychać jakieś wołanie, coś się dzieje w oddali,

to
tylko Irenka straszy, równowagę straciła na fali.

Wystraszona,
sytuacją oszołomiona, wody się nałykała,

dobrze,
że w pobliżu był Leon, sama się chyba by bała.

Poranek
minął jak wystrzelona strzała, południe nastało,

idziemy
na stołówkę, barszczyk, będzie się go dolewało.

Kuchnia
posiłki smaczne,doskonałe, nam zawsze szykuje,

każdy
posiłek inny, doprawiony i dobrze nam smakuje.

Po
sali Madzia jak jasny meteor błyskawicznie biegała,

zjadłeś
jedno danie, już nowy zestaw wnet dostarczała.

Po
sutym obiadku, Seniorki nad morze hurmem ruszyły,

złapać
na ciało słoneczka, moczyć nogi, dobrze się bawiły.

Marysia
i Irenka poezją, krzyżówkami się zafascynowały,

przy
czytaniu, rozwiązywaniu, spędziły tak dzień cały.

Wieczorem
kolacja, na tarasie polaków nocne rozmowy,

ciepły
wieczór, dobra kawa, towarzystwo, temat gotowy.

Trzeci
dzień pobytu, cudownie piękne słoneczko, aż praży,

czas
zabrać leżaki, kocyki i udać się w kierunku plaży.

Żadnej
fali, ciepła woda, tylko przy brzegu lekko faluje,

cisza,
brak wiatru, ciepły piasek, każdy dobrze się czuje.

Każdy
we własnym zakresie czas organizuje jak lubi,

jedni
czytają, inni spacerują a inny opalenizną się chlubi.

Chórek
pod dyrekcją Irenki wesołe piosenki wyśpiewuje,

jest
tak przyjaźnie, słuchamy, nikt więc czasu nie marnuje.

Wieczór,
wycieczka kolejką, czas nam szybciej zleci,

fajna
jazda, pogwizdujemy, sami bawimy się jak dzieci.

Już
czerwona rzeczka a w około komarów bzykanie,


złośliwe, kąśliwe i nie ma żadnego lekarstwa na nie.

Dzień
czwarty, choć nocka burzę rano nam zapowiadała,

wyszło
rano słoneczko, pogoda nic się nie zmieniała.

Znów
od rana tłumy na plażę z krzesełkami się szykują,

parawany,
napoje, kapelusze, gazety, słońca nie marnują.

Plaża
zajęta, jedni plażowicze leżą, inni po plaży śmigają,

a
dwie nasze dziewczyny na sęku siedzą, rozkosz mają.

Pora
na obiadek a na nim kasza, doskonała, każdemu smakuje,

Marysia
używa śliniaczka, takiej kaszki już nie wypluje.

Odpoczywamy,
na drodze słychać sapanie, wózek się toczy,

ciekawe,
kto go tak pcha, nasz Prezes? Przecieram oczy.

Będzie
zabawa, Prezes z Pawłem już się o nią starają,

obaj
na wyścigi wszystko szykują i smakołyki już dostarczają.

Po
sutym obiadku, wszystkie Panie pilnie kreacje szykują,

ma
być dzisiaj dobra zabawa więc wszyscy sobie pobalują.

Jest
już nasz muzyk, instrumenty rozstawione, gramy,

jaka
dobra muzyka, towarzystwo a my zabawę kochamy.

Wirują
już pary, tańce też solo, wszystko jest na wesoło,

nasza
wspólna zabawa, wspólne śpiewy, robimy też koło.

Zabawa
trwała do późnego, szkoda, że tylko wieczora,

nadeszła
jednak taka chwila i rozstać się była już pora.

Nastał
dzień piąty, choć nocka była wietrzna i deszczowa

wszyscy
wyspani, zadowoleni, nikt w domku się nie chowa.

Wyszło
jasne słoneczko, wiatr ciepły zawiewa, tak miło,

jeszcze
ostatni spacerek na plażę, ostatnie zakupy, fajnie było.

To
był wspaniały tydzień, za miłą gościnę wszyscy dziękujemy,

Paweł
i Twoja załoga, pamiętajcie, znowu tu przyjedziemy.

Jan
Łapiuk

Klub
Seniora, Krzyż Wlkp

27.08.-02.09.2017
r Ustronie Morskie

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij