Do biegu gotowi ….. Lot 2011/19

Wzdychać jest ciężko, wszak się trudzimy,

Zbliżają się święta, co z nimi zrobimy?

Wpierw chyba humor należy sobie poprawić

Bo ten deszcz i plucha przestaje nas bawić.

Za oknem mokro, chmury czarne nadciągają,

Gdzie jest ten śnieg, mróz, wszyscy wołają..

Najgorszy moment jaki nas teraz czeka

To ten portfelik z którego gotówka ucieka.

Głęboko więc zastanowić się sami musimy,

Na co gotówka, na jedzenie, ubranie, wyrzucimy.

Jednak wierzę w zaradność naszych miłych Pań,

Na stole nie zabraknie żadnych świątecznych dań.

Panie są takie zaradne, na święta się postarają,

One swoje oszczędności  i tajemnice mają.

Panowie zaś niech się dobrze przygotują,

Bo nie jeden raz do sklepu jeszcze powędrują.

Zawsze zabraknąć czegoś przy gotowaniu może

Każdy mężczyzna jest dżentelmenem więc pomoże.

Na rynek wędrować, choinkę piękną należy kupować,

Bombki, świecidełka też trzeba  już naszykować,

Niech dzieci radość przy ubieraniu jej mają.

Postawmy choinkę a oni niech przystrajają.

Ciekawskim nowinek, podpowiedzieć musimy,

Podać sprawdzone przepisy jakie zawsze robimy.

Wymienić się uwagami także możemy

Gdy coś nie wychodzi to wnet podpowiemy.

Powoli, z namysłem więc święta zrobimy,

Nie zadłużajmy się a i tak wszystko kupimy.

Oddani szykowaniem, sprzątaniem, pamiętajcie,

Kliknijcie w myszkę i tutaj zawsze wracajcie.

Smutno będzie gdy wszyscy będziecie biegali,

Pomyślcie o tych, co będą tutaj na Was czekali.

Roztropny …… Lot 2011/18

Minęły Andrzejki, do drzwi Mikołaj już puka,

niesie prezenty i grzecznych żarłoków szuka.

Wór prezentów choć skromnych, nam niesie,

jest praktyczny, pewnie coś dobrego przyniesie.

Przygotowania do świąt powoli już w domu robimy,

nadchodzą święta, mieszkania więc  przystroimy.

Sklepy kuszą, wystawy światełkami migają,

choć nie pora zakupów, to wzrok już przyciągają.

Różności sprzedawcy przed sklepami rozłożyli,

ciężko jest przejść, dobrze wiedzą, będą kusili.

Cóż, jako polacy, to przed świętami w sobie mamy,

pożyczamy, i wszystko na stole bogato zastawiamy.

Tradycja świąteczna, gdzie indziej nie spotykana,

tylko u nas, przy stole jest tak kultywowana.

Drogie panie, nim w szał zakupów wpadniecie,

pamiętajcie, bzdurny zakup pieniążki wymiecie.

W nadchodzącym kryzysie, mit zakupów burzymy,

z dostępnych materiałów, sami cudeńka tworzymy.

Czary, mary …….. Lot 2011/17

Już czas by u krawca wizytę sobie zaklepać,

przygotować kreacje, ostatniej chwili nie czekać.

Zbliża się dzień gdy wróżyć sobie zechcemy,

od Katarzyny i Andrzeja wszystkiego się dowiemy.

W pasiekach ruch, pszczoły wosk już przygotowały,

będą panny przez klucz go na wróżbę przelewały.

Dla panów, Katarzyna swoje wróżby wyłoży

bo po nich, każdy pan, życie z lubą sobie ułoży.

Andrzej zaś pannom przyszłość wróżyć zamierza,

więc każda panna, tym wróżbom los powierza.

Gdy wszystkie wróżby z nadzieją odczytamy,

wesołej, swawolnej, beztroskiej zabawie się oddamy.

Będą tańce do rana, tak się właśnie zabawimy,

radosną zabawą Andrzeja święto uczcimy.

Bieżmy się więc wszyscy za przygotowania

bo nim przyjdzie zabawa, jest wiele do wykonania.

Co z tym katarem?

Utrapienie z chorobami chyba tutaj mamy,

kaszelek, gardziołko i jeszcze smarkamy.

Na nic tabletki, lekarstwa też nic nie pomagają,

zamiast zdrowieć, wszyscy już tutaj kichają.

Czerwone noski, z trudem oddech łapiemy,

jak to draństwo zlikwidować, nie wiemy.

Zarazić każdego można kichając z daleka,

lepiej więc kto zdrowy od kichającego ucieka.

Tyle jest przyczyn, że katar taki dokucza,

jest sienny, alergiczny i każdy nas poucza.

Cóż, nim się martwimy, tydzień go leczymy,

albo sam przejdzie, albo się nim męczymy.

Lekarstw jest wybór, chęci na zażycie opadają,

iść do apteki lub nosy niech dalej kichają.

Najlepszą radą jaką tutaj na katar polecamy,

bierzemy kielichy i w kawiarence się spotykamy.

Tutaj atmosferę zdrową razem tworzymy,

więc w tym gronie, żadnej choroby się nie boimy

Słyszysz? Idzie jesień …. Lot 2011/16

Jesienny wiatr, liście z szelestem z drzew spadają,

mienią się, igrają barwami, tyle uroku w sobie mają.

Alejki w parku pokryły się kolorowymi barwami

tak miło iść i przerzucać je swoimi nogami.

I ten wiatr, co bawi się liśćmi i je pieści,

zebrać ich cały bukiet, w wazonie umieścić.

Leżą przy drogach jak kobierce róż rozpostarte,

kocham jesień, przygarnę w ramiona rozwarte.

Jesień jest smutna? Ktoś tutaj narzeka?

wyjdźmy na spacer, tyle barw tam czeka.

Na pamiątkę jesieni, nie tylko liście grabimy

ale bukietami dom prześlicznie ustroimy.

Zaczarowane ręce ……. Lot 2011/15

Listopad się zmienił, jesienią wiosny chyba szuka,

przygrzewa słoneczko, ciepły promyk w okno puka.

Wszystko się zmienia, o wiośnie rozmyślamy,

szykujemy zaprawy, jednak zimę za chwilę mamy.

Jeszcze ostatnie prace na zewnątrz zrobimy,

wrócimy do ciepłego mieszkania i się zabawimy.

Remont przeprowadzić by święta miłe były,

odkurzyć meble, żeby w słońcu się lśniły.

Długie wieczory do kuchni zapachem przyciągają

a tam same smakołyki na domowników czekają.

Najmilsze chwile gdy słodkości sami szykujemy,

umilić czas rodzinie, jak? O tym dobrze wiemy.

Nudy? Takiej opcji wcale tutaj nie widzimy,

jest tyle domowych zajęć, że się nie nudzimy.

Wpaść do kawiarenki, szybko sobie poplotkować,

wypić kawę, zjeść ciasteczko i znów coś szykować.

Podziwiam Wasze boskie zaczarowane ręce,

dbajcie jesienią o rodzinę, każdy chce więcej.

Święto zmarłych

Dzień wolny od pracy, zadumie poświęcamy.

W tym dniu uroczystym groby odwiedzamy.

Uprzątnąć liście, umyć pomniki, o tym pamiętamy

i chwila refleksji nad życiem, znicz zapalamy.

Wpatrzeni w płomyk, tych co odeszli widzimy,

głęboko zadumani, tym zniczem ich czcimy.

Tyle wspomnień o tych, których tu odwiedzamy,

zostają nam tylko wspomnienia, tak kochamy.

Ile słów, czynów, mogło się się jeszcze wydarzyć,

życie upłynęło za szybko, zostało nam marzyć.

Mijają dni, lata a my wciąż o nich pamiętamy,

połączeni myślami, wciąż ich tu odwiedzamy.

Szanujmy się, ostatniego dnia jeszcze nie znamy

gdy przyjdzie, razem się z nimi spotkamy.

Westalki, boginie kawiarenkowego ognia. Lot 2011/14

Październikowe dni, ciemne, zachmurzone, ponure,

w  kawiarence ciepło, udzielają się tu panie niektóre.

Prym wiedzie stała przełożona, Smakosia nasza,

poranny ptaszek, na kawę z mlekiem zaprasza.

Rozpali ogień choć paluszki czasem oparzy,

o przyjście Westalek codziennie więc marzy.

I już się zjawia grono kochanych opiekunek,

wspaniałych pań, przy nich znika frasunek.

Lenka, która rozbawić każdego do łez potrafi,

Hope ze smacznym ciastem zawsze tu trafi,

Aloalo i Bob z którym w kawiarence buszuje,

Beata i Darai, każda się tu dobrze czuje,

Megi, która poda ciasto i przy ogniu się mości,

Mysha z nalewką każdego przybysza ugości.

Miło się spotkać gdy takie Westalki działają

i ważne, że tutaj, w tej kawiarence się spotykają.

Chmury, plucha … w kominku ogień płonie Lot2011/13

Skończył się wrzesień, październik już mamy,

skończyło się lato, na zimę wszyscy czekamy.

Straszą nas mrozem, groźną zimą stulecia,

jak się wszystko sprawdzi, będzie niezła heca.

Kończyć zaprawy, składać zapasy do komory,

gdy wszystko zgromadzimy, poprawią się humory.

Góry opału szykować na zimę też należy,

jak się nie zużyje, to niech sobie leży.

Humory oklapły, deszcz strumieniem zalewa,

żartować się nie chce, wszystkiego się odechciewa.

Najlepiej w kuchni gdzie zapach się roztacza,

aromat ciast, przypraw aż w głowie się zawraca.

Ciasteczka i torty, do tego kawa w nos łaskocze,

może tak do kredensu po nalewkę skoczę?

Napalmy w kominku, zapalmy też świecę,

przygotujmy frykasy a ja po gości lecę..








Dziękuję

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4

<!–
/* Style Definitions */
p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal
{mso-style-update:auto;
mso-style-parent:"";
mso-style-next:Nagłówek;
margin:0cm;
margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:12.0pt;
font-family:"Times New Roman";
mso-fareast-font-family:"Times New Roman";}
p.MsoHeader, li.MsoHeader, div.MsoHeader
{margin:0cm;
margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
tab-stops:center 8.0cm right 16.0cm;
font-size:12.0pt;
font-family:"Times New Roman";
mso-fareast-font-family:"Times New Roman";}
@page Section1
{size:612.0pt 792.0pt;
margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt;
mso-header-margin:35.4pt;
mso-footer-margin:35.4pt;
mso-paper-source:0;}
div.Section1
{page:Section1;}
–>

/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

 

Hau! Hau! Misia się kłania i wszystkim dziękuje,

Już jestem zdrowa i haczyk w brzuszku nie kłuje.

Dziękuję za pomoc i mnie w biedzie ratowanie,

Nie zjem haczyka, wolę domowe śniadanie.

Serdecznie dziękuję Doktorze i Wam miłe Panie,

Przepraszam za cały kłopot i 
takie  zamieszanie.

Dziękuję Wam, że nas zwierzęta tak kochacie,

Dlatego prawdziwych przyjaciół w nas macie.

Niech Wasze ręce w zdrowiu i 
chorobie nas ratują,

Choć nie mówimy to bezpiecznie się u Was czują.

 

Misia

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij