Czy miłość w mrozie potrafi pląsać?
Poczekać na wiosnę a teraz się dąsać?
Lecz My, to zmienić wszyscy potrafimy,
pomimo mrozu, świetnie się bawimy.
Zima w pełni, mróz i śnieg tak prószy,
wiosna już blisko a nam gra w duszy.
Może nie wszystkich ten śnieg raduje,
lecz gdy popada, na nartach się szusuje.
Górale się cieszą, że ceprów przybywa,
w górach jest pięknie i śnieg przyzywa.
Kraina jezior grubym lodem jest pokryta,
bojery w ruchu, żagiel wiatr chwyta.
Nad morzem odwilż, fale się kołyszą,
krzyk mew, gwizd statków, wszyscy słyszą?
A u nas spokój, w kominku błyska,
trzask polan i iskra wesoło tryska.
Gorąca herbata, ciasteczko na stole
i przyjaciele, rozmawiamy, tak wolę.
Miło się spotkać wieczorem, o poranku,
poczęstować się kawą, która stoi w dzbanku.
Tutaj odpocząć, odstresować się należy,
to azyl, wyjątek, niech każdy wierzy.
Wstąpcie więc tutaj, wszyscy siadajcie,
podzielcie się wrażeniami, opowiadajcie.
Dziękuję….
Chwile wzruszenia, życzenia to w sobie mają,
jest miło, przyjemnie, gdy o Tobie pamiętają.
Dzień jest pełen uśmiechu i wielkiej radości,
drzwi się nie zamykają, tyle jest miłych gości.
Z kwiatkami, prezentami do mnie przybyli,
uściski, cmoki i serdeczne życzenia złożyli.
Sto lat, gromkim chórem nawet zaśpiewali,
pozdrowienia i życzenia zdrowia składali.
To wszystko takie serdeczne, nie wymuszone,
z głębi serca, tylko dla mnie, były złożone.
Ugościć wszystkich, tak bym tego chciał,
tutaj, u siebie, gdybym jeszcze moc miał.
Żeby tak jakaś chwila czarowna się stała
i wszystkich jak jesteście, do mnie przysłała.
Oglądam laurki i te przepiękne bukiety
i tylko nie mogę Was uściskać, niestety.
Korki od szampana strzelają już od rana,
zabawa, bawimy się na urodzinach lajana.
Kielichy napełnione, dźwięcznie już grają,
goście zadowoleni, szklanicami się trącają.
Przymknijcie oczy, niech każdy je zaciska,
odrobina wyobraźni, czar wtedy nie pryska.
Czytam Wasze wierszyki z serca płynące,
dające radość, sympatię w sobie niosące.
Czytając, serce z radością mocniej mi zabiło,
tyle sympatycznych osób życzenia mi złożyło.
Z łezką w oku przewracam te piękne strony,
czuję się skrępowany, jednak mocno wzruszony.
Dziękuję za życzenia, wszystkim, serdecznie,
ja was kocham i w wierszykach uwiecznię.
Vikunia, nos do góry!
Czemu Vikuniu tak bardzo się sama smucisz?
Wyzdrowiejesz i świat do góry jeszcze przewrócisz.
Cóż tam choroby gdy silną wolę walki mamy,
z uśmiechem i radością, chorobie radę damy.
W tej walce najważniejsze, że optymizm dopisuje,
choroba tego nie lubi, i walczących szanuje.
Ważne w tym wszystkim, że sami nie walczymy,
zbędne są stresy, odczuciami się dzielimy.
Rady lekarzy dokładnie przestrzegać musimy,
łykamy medykamenty, do odwrotu chorobę zmusimy.
Aby Cię wspomóc, silną broń wszyscy tu mamy,
zaciskamy kciuki i moc dobrych fluidów wysyłamy.
Taki sobie zwyczajny lot Lot2011/2
Taki sobie zwyczajny lot zaczniemy,
baletów, poswawolić, już nie chcemy.
Lenistwo, starość czy brakuje funduszy?
Nikt się nie chwali i z domu nie ruszy?
Marazm, stagnacja, to teraz króluje,
lepiej siedzieć w domu, nikt nie baluje.
Dzieci, wydatki, rosną wciąż ceny,
nic się nie dzieje, gdzie szukać weny?
Jak w starej rodzinie, nic się nie dzieje,
coś się zdarzy, to każdy się śmieje.
Wieczorna kawa, z ciasteczka kruszyna,
siedzi przy ogniu samotna dziewczyna.
Z tęsknotą na drzwi każdy spoziera,
może ktoś przyjdzie? Drzwi już otwiera?
Niestety, przeciągi raczej tutaj hulają,
mało kto posiedzi, raczej tylko zaglądają.
Pozdrawiam więc wszystkich, pamiętajcie,
macie chwilę, piszcie i częściej zaglądajcie.
Dla Megi, za serce.
Noc taka długa, myśli się zlatują,
gdzie są najbliżsi, cóż oni czują?
Same ze sobą każdą noc spędzamy,
Ana leży, lecz jest więź między nami.
Dobrze nam razem, choć serce kołacze,
uśmiechnij się, jeszcze Cię rano zobaczę.
Podam Ci każde wymarzone danie,
zjedz, proszę, to popatrz chociaż na nie.
Przytulę do siebie, potrzymam twe dłonie,
spełnię marzenia, zadbam sama o nie.
Odejdziesz w spokoju, będziesz się uśmiechała,
w ostatniej drodze, Ja będę przy Tobie czuwała.
Karnawałowy Bal czas zacząć Lot 2011/1
Trzej Królowie wesoły karnawał rozpoczynają,
czas tańców, do podskoków wręcz zapraszają.
Hulanki, swawole, parady i huczne zabawy,
przebieranki, śpiewy, to wszystko dla wprawy.
Teraz dopiero Panie w pełni rozkwitają,
te suknie, makijaże, ozdoby, urok mają.
Uwodzicielskie spojrzenia, rzęs zalotne migotanie,
jesteście w tym cudowne, piękne, moje Panie.
Spotkania towarzyskie, rozmarzone noce,
radość, śmiech i serce co radośnie łomoce.
Czas przygotowań do Wielkiego Postu,
lecz teraz się bawimy, po swojemu, po prostu.
Po balu…
Bohaterowie zmęczeni, bale odsypiają
a dzieci samotne i żal do nich mają.
Cisza w domu, zakaz głośnego grania,
rodzice zmęczeni, czas do odpoczywania.
Kiedy się wyśpią, wstąpią do kawiarenki.
Obudźcie ich, niech wstają, czas już wielki.
Kawę podać, ciasteczko? A może drinka?
Nie? Zaszkodzi? Piło się jak świnka?
Kac gigant biedną główkę opanował?
Może kieliszeczek i będzie wymiotował?
My w kawiarence czas kulturalnie spędzamy,
po lampce szampana i życzenia składamy.
Choć samotni w domu, to jesteśmy zdrowi,
dopiero dzisiaj na szaleństwa gotowi.
Zbierajcie się, w kawiarence siadamy
o planach na ten nowy rok pogadamy.
Jeszcze życzenia wszystkim złożymy
i …………………………………się bawimy
Chyba założę wątek sylwestrowy …Wkn
Szlachetne zdrowie, coś dziwnego się dzieje,
przygotowania do balu a tu z nosa się leje.
Kaszel dusi, katar łzy z oczu wyciska
a do pohulanki taka chwila już jest bliska.
W kościach łamie, nogi się wręcz uginają,
pora wychodzić a tabletki nie pomagają.
Łeb pęka, w oczach iskry ogniste migocą,
nogi zimne a ręce tak mocno się pocą.
Wielki dylemat, co teraz robić mamy?
Iść na bal, czy pod kołderką się chowamy?
Kielicha wypić, czy ziółkami się raczyć,
nagrzeszyć, czy raczej sobie wybaczyć?
Chce się na bal a zdrowie nas zawodzi,
zażywać leki? Kiedy i tak nie przechodzi.
Nerwowe spojrzenia na zegar rzucamy,
trudno, zostajemy, przy syropie pohulamy.
Tabletki łykniemy, miksturą zapijemy
o pięknych balach z telewizji się dowiemy.
Życzmy więc Tym, co mogą balować,
szampańskiej zabawy … i nie chorować.
Słyszycie dzwony? Lot 32/2010
Dzisiaj dzień dziwny, wręcz szalony,
panie zabiegane, wypełnione salony.
Ostatnie poprawki, zrobić je zdążymy,
wszystko w pośpiechu, tego nie lubimy.
Kreacje wystawione, do ubrania gotowe,
wszystko piękne, szokuje, panie jak nowe.
Teraz do kuchni, przecież dyrygować musicie,
paznokcie zrobione, więc tylko mówicie.
Cała rodzina pod pani dyktando zabiegana,
dziś przecież rządzi nasza mamusia kochana.
Coś się należy za rok pracowicie spędzony,
niech chociaż ten jeden wieczór będzie szalony.
Nie wszyscy będą dziś na salach balować,
ci co zostaną w domu, sami muszą szykować.
Zabawa jednak będzie wszędzie doskonała,
gdy się ma przyjaciół, to frajda niemała.
Czas płynie, chwil coraz więcej upływa,
gdzieś słychać śpiew, energii przybywa.
Niech żyje Bal! Okrzyk radości wznosimy
Niech żyje Bal! Już tylko teraz się bawimy.
Śmiech, zabawa, radość i nawet łzy,
kończy się stary rok i starsi jesteśmy My.
I słychać dzwony.. Nowy Rok 2011 ogłaszają !
Okrzyki radości, wszyscy życzenia sobie składają.
Szczęścia i zdrowia, miłości i sukcesów życzymy,
i drżenie serca, co będzie? Nowego się boimy?
Lecz jeszcze nie czas, jeszcze się wesoło bawimy,
niech się spełnią marzenia, tego sobie życzymy.
Po świętach
Skończyły się święta, czas wszystko sumować,
należy zjeść zapasy, nie trzeba nic gotować.
Znowu przesadnie wszystko zostało zrobione,
zjemy to? czy zostanie to raczej wyrzucone?
Zastanowić się znowu przed świętami musimy,
czy nam czegoś brakowało, czy kupować lubimy.
Waga skoczyła, ciała więcej się nabrało,
znowu zmartwienie, będzie się odchudzało.
Wszyscy zajęci, swoje sprawy mają
a tutaj nudno, kawiarenki nie odwiedzają.
Odpocznijcie, swoje wrażenia opowiadajcie,
niech wszystko teraz poleży, odpoczywajcie.
Przed świętami praca, rękawy wyrywa,
to może tu wejdziecie, niech każdy się odzywa.
Tylko tutaj zdrowo sobie odpoczniecie,
mam namawiać? Sami to przecież wiecie.