Minęła Wigilia

Minęła Wigilia, dzień pierwszy upływa,
niedziela, czas odwiedzin, rodzina wzywa.
Dość już słodyczy i mięska zostało zjedzone,
aby nie utyć, dziś będzie na spacerze chodzone.
Nie martwcie się śniegiem który tak prószy,
załóżcie szalik i coś ciepłego na uszy.
Płaszcz, czy też kurtkę ciepłą wkładamy,
idziemy na spacer, trochę się poślizgamy.
Śniegu przybyło, tym się martwimy?
Spokojnie, w nocy wszystko odśnieżymy.
Jutro do pracy, tacy  zmęczeni pójdziemy,
dzieci na feriach, mają śnieg, odpoczniemy.
Gorącą herbatkę po spacerze zaparzymy,
usiądziemy w fotelu i sobie pomarzymy.
Jeszcze ostatni goście w domu nas odwiedzą,
wypiją kawę, pogadają i trochę posiedzą.
Miną nam święta, w pracy odpoczniemy,
o tym jak było pięknie, wszystkim opowiemy.

Świąteczny dzień

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4

<!–
/* Style Definitions */
p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal
{mso-style-parent:"";
margin:0cm;
margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:12.0pt;
font-family:"Times New Roman";
mso-fareast-font-family:"Times New Roman";}
@page Section1
{size:595.3pt 841.9pt;
margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt;
mso-header-margin:35.4pt;
mso-footer-margin:35.4pt;
mso-paper-source:0;}
div.Section1
{page:Section1;}
–>

/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

Jeszcze wczoraj było tyle sprzątania,
dzisiaj zostało jeszcze tyle do szykowania.
Wczoraj z choinką każdy się trudził,
nosił, ustawiał oglądał i trochę marudził.
Jeszcze wczoraj żeśmy się martwili,
czy już wszystko gotowe, cośmy zrobili.
Zapachy wspaniałe się niosą w około
 a nam przyjemnie a nam tak wesoło.
Choinka w kąciku pięknie przystrojona,
lampkami, bombkami, lametą ustrojona.
Rodzina odświętnie już cała ubrana,
wygląda pierwszej gwiazdki od rana.
Panie jeszcze stoły jadłem zastawiają,
to co zrobiły na stół sprytnie podają.
Jest co podziwiać, tak się starały,
jak smacznie i pięknie wszystko przybrały.
Dzieci pod choinkę ukradkiem zerkają,
na przyjście gwiazdora czujnie czekają.
Pan domu z niecierpliwością spogląda,
pierwszej gwiazdki na niebie wygląda.
Nasze panie, jeszcze nosek przypudrują
i zaraz do stołu dostojnie pomaszerują.
Stół a pod obrusem sianko ułożone,
na stole talerze i potrawy wyłożone.
Jak tradycja szykować wszystko nakazuje,
karp dostojnie na środku stołu króluje.
Dookoła dwanaście dań się rozkłada
 i na nich też skupiona jest cała uwaga.
Jest słodka kutia i barszczyk z uszkami,
grzybki z kapustą i placek z rodzynkami,
śledzie w oleju i śmietance pływają,
ryby po grecku, niestety, się nie odzywają.
Krokiet z kapustą i kompot do picia,
to wszystko tak smaczne i do spożycia.
Chciałem się przyjrzeć potrawom z bliska
ale za oknem już pierwsza gwiazdka błyska.
Zbieramy się uroczyście dookoła stołu,
opłatkiem się dzielimy z wszystkimi pospołu.
Życzenia też osobiste sobie składamy,
chwila zadumy o tych co brak między nami.
Łza w oku ze wzruszenia też błyśnie czasami,
tak to już jest, tak rodzinnie między nami.
Do uroczystej kolacji wspólnie siadamy,
Och! Z jaką rozkoszą te dzieła zjadamy.
Najlepsze życzenia składam WŻ rodzinie,
niech wesoło i w przyjaźni czas nam płynie.
Po kolacji odpoczniemy, gromadka wesoła,
niech głośno popłynie kolęda wesoła.

Bóg się rodzi……………. Lot 31/2010

Świąteczny poranek, w pokoju choinka lśni,
taka cisza, radosny nastrój i wolne są dni.
Choinka mieni się, kolorami wręcz aż gra
a nam tak dziwnie, coś dławi i w oku łza.
Dzień to szczególny, Bóg się rodzi, to wiemy
i aby go uczcić, w gronie rodzinnym świętujemy.
Skończyły się już nerwowe dni, koniec biegania,
odpocząć czas, przedstawić nasze dokonania.
W domu zapach ciast i świerku się roznosi,
wszyscy dla siebie życzliwi, nikogo nie nosi.
Odrywamy się od szarej codzienności, czas uroku,
takie święto jest tylko jedno, czekamy zmroku.
Nim pierwsza gwiazda na niebie się zjawi,
Gwiazdor pod choinką prezenty nam zostawi.
Raduje oczy stół wigilijny bogato zastawiony,
na nim świąteczne potrawy i karp postawiony.
Na stole dwanaście potraw, tak tradycja nakazuje,
wśród nich pierożki, uszka, pasztet i śledź króluje,
krokiet z kapustą, rosół, sałatki, tak kuszą,
schab, karkówki, kiełbasy również być muszą,
kluski i ciasta, których wybór jest tu cały
a nad tym wszystkim unosi się zapach wspaniały.
Na stole pusty talerzyk, na nim opłatek leży,
zaczekajmy na gościa, który być może przybieży.
Nie bądźmy obojętni, nie każdemu się układa,
są ludzie samotni, dla nich talerz się wykłada.
Dzień cały w spokoju niesamowity czas spędzamy,
aż zabłyśnie pierwsza gwiazdka, do stołu siadamy.
Pod obrusem sianko, tym urodziny Jezusa czcimy,
dzielimy się opłatkiem, o pomyślność prosimy.
Niech ten świąteczny czas będzie zapamiętany,
w tradycji rodzinnej zawsze będzie szanowany.
……………………………………moc truchleje…

Panowie, spokojnie, to tylko święta.

Początek miesiąca, coś nerwowo się zaczyna,
To miesiąc grudzień, znana tego przyczyna.
Czekamy na święta, odpoczynek a tu harówa
Już panie pamiętają, spis prac każda podsuwa.
Panowie, nic teraz do gadania nie macie,
Chcecie mieć święta? To cały dom sprzątacie.
Kurze na meblach dokładnie pościerać,
Podłogi umyć, wypastować i się nie opierać.
Dywany na trzepak, jazda szybko wynosicie,
Wytrzepać je z kurzu dokładnie musicie.
Jak te rakiety do sklepów startujecie,
Przyniesiecie produkty, inaczej nie jecie.
Od rana do wieczora już prace wymyślają,
Och te kobiety! Odpocząć chwili nie dają.
Zmielić mak i dobrze go ucierać,
Nie brudzić, zaraz za sobą dokładnie wycierać.
Orzechów nałuskać, pszenicę gotować,
Ładnie się uśmiechać i z żoną flirtować.
Zęby jak żarna po cichu zgrzytają
A One niestrudzone, nam pracę wymyślają.
Choinkę zakupić, do stojaka dopasować,
Śpiesz się chłopie, czasu nie marnować.
Wyciągnij ozdoby, sprawdź oświetlenie,
Ruszaj się, szybciej, widzisz, że się nie lenię.
Kawkę zrób, podaj swojej pani bo Ona pracuje
A ja się obijam i drogocenny czas Jej marnuję.
Jeszcze Mikołaj, czas prezenty szykować,
A tu pustka w kieszeni, za co mam kupować?
Jak ten wiatrak po mieszkaniu biegam
Sprzątanie, kupowanie i o względy Pani zabiegam.

Kiedy odpocząć? Niech te święta nastają,
To może przy Wigilii mi spokój już dają?
Lecz nie ma co się panowie buntować,
One wszystko upieką i będziemy świętować.

Zimowy poranek

Cudowne słoneczko zza chmur wyjrzało,
lekki mrozik, zanosi się, że nie będzie padało.
Od razu do życia wszystko się bierze.
Ptaki wesoło fruwają aż sypie się pierze.
Drogi czarne, jazda przyjemność sprawia,
ciekawe, czy u wszystkich tak się wyprawia?
Z tego powodu, naprawdę się nie smucę,
jeśli są chętni, to słoneczka komuś podrzucę.
Niech każdy z Was ma tą odrobinę radości,
humor, uśmiech, niech zawsze w Was gości.

Postaw się, nie zastaw Lot 30/2010

Czas bezlitosny, godziny wciąż odmierza,
coraz bliżej do świąt, każdy się przymierza.
Wydatki w budżecie rodzinnym się szykują,
zakupy do szaleństwa a potem się marnują.
Polak potrafi majątek na zbytki zastawić,
wszystkiego w nadmiarze, żeby się bawić.
Po świętach przyjdzie dopiero opamiętanie,
swoją rozrzutność, zrzucimy wtedy na nie.
Ale kraczę, tak czarno wszystko przedstawiam,
mam widzenie? Czy tylko się tak zabawiam?
Moje negatywne wrażenia stąd tylko wypływają,
że wszyscy coś szykują a potem się obżerają.
Dobrze, już nie zaczepiam i nie mędrkuję,
ostrzegłem i teraz, coraz lepiej się tu czuję.
O zimie pora znów tu dyskutować należy,
o tym, że pada deszcz i śniegu dużo leży,
o choince, którą do domu już zakupimy,
o ozdobach, jakie na niej w święta powiesimy,
o prezentach dla dzieci jakie im szykujemy,
o rzeczach, które jeszcze potrzebujemy.
 I najważniejsze w tym wszystkim, pamiętajcie,
tu w kawiarence jest spokój, tu odpoczywajcie.

Zima?

Zima odeszła? Czy jeszcze wróci?
Deszczu czy śniegu na głowę zrzuci?
Coś w tej przyrodzie zmieniać się zaczyna,
ciekawe zjawiska, jaka tego przyczyna?
Już było mroźno, sanki się szykowało,
mrozy a do tego tyle śniegu nawaliło.
Wczasy w górach czy łódkę się bierze?
Będzie zima? Ja jeszcze w to wierzę.
Cóż to za święta bez śniegu by były,
i nasze pociechy będą się nudziły?
Ptaki zmarznięte do karmników przylatują,
ziarenka słonecznika i słoninki kosztują.
Sarenki żywopłot z głodu mi zjadają,
nie widać trawy, śnieg, kłopot mają.
Deszcz pada, śnieg się rozpływa,
rzeki wzbierają, pomocy się wzywa.
Odejdź zimo lub mrozy niech trzymają,
bo przy tej pogodzie wszyscy narzekają.

Śnieg, Święta i pracy po pachy Lot 29/2010

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4

<!–
/* Style Definitions */
p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal
{mso-style-update:auto;
mso-style-parent:"";
mso-style-next:Nagłówek;
margin:0cm;
margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:12.0pt;
font-family:"Times New Roman";
mso-fareast-font-family:"Times New Roman";}
p.MsoHeader, li.MsoHeader, div.MsoHeader
{margin:0cm;
margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
tab-stops:center 8.0cm right 16.0cm;
font-size:12.0pt;
font-family:"Times New Roman";
mso-fareast-font-family:"Times New Roman";}
@page Section1
{size:612.0pt 792.0pt;
margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt;
mso-header-margin:35.4pt;
mso-footer-margin:35.4pt;
mso-paper-source:0;}
div.Section1
{page:Section1;}
–>

/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

Skończą się chyba na chlapę narzekania,
rozpoczyna się zima, od śniegu padania.
Do szaf i skrzyń zatem dokładnie zaglądamy,
cienkie oddajemy, tylko grube odkładamy.
Swetry, kożuchy, czapki i rękawice mierzymy,
do tego ciepłe desusy i na śnieg lecimy.
Sanki, narty, łyżwy również wyciągamy,
pilniki i smary, których do nich używamy.
Samochody, sprawdzić stan musimy,
słaby akumulator, niestety wymieniamy.
Szczotki i zdrapki do szyb też się przydają,
tak miło słuchać jak po śniegu zgrzytają.
O zwierzętach także pomyśleć musimy,
przecież to nasze pupile a my je lubimy.
Nie tylko w mieście zwierzaki mieszkają,
na wsiach, właściciele budy psie ogacają.
Świeżej słomy, ciepłej wody i strawy dajemy,
nie tylko my ale i zwierzęta marzną, to wiemy.
Gdy wszystko już do ładu doprowadzimy,
wtedy z kawą naszą kawiarenkę odwiedzimy.
Ogień tu trzaska, ciepełko się rozchodzi,
świąteczny nastrój, ktoś kolędę zawodzi.
Łyczek gorącego, debata się zaczyna,
idą już święta, tego to właśnie przyczyna.
Menu ułożyć, niepewność rozwiewać,
nie czas na fochy, nie można się gniewać.
Już niedługo zabraknie nam tu czasu,
Rzadko wpadniemy, w domu tyle ambarasu.
Nim wszystko na święta przygotujemy,
to dla rozrywki, odpoczynku, tu będziemy.
Gdy wszystko już do świąt będzie zrobione,
wpadnijcie tutaj, będą dyskusje szalone.
Lot nowy Wam tutaj wyszykuję,
gości z kawiarenki, bardzo szanuję.

,, Epitafium ,, dla Tineczki

Mój kochany Muchomorku Sromotnikowy,

gdzie się podziałaś? Walczyć jestem gotowy.

Niespodzianka na forum, temat ciekawy,

wypinkowali Tineczkę? Nie ma sprawy?

Tylko wydawać się tak każdemu może,

każdy ma inne zdanie, ktoś jej pomoże?

Nastał spokój, czy wkradła się nuda?

Smutek, czy radość, że odeszła paskuda?

Kontrowersyjne do innych jej wypowiedzi,

ciekaw jestem, komu zależało, kto śledzi?
Ostrzeżenie już kiedyś od adminów dostała,
że będzie uległa i im we wszystkim dogadzała.
Niestety, według adminów i części gości,
Tineczka raz kochała, raz łamała kości.
Emocje nad rozsądkiem zapanowały,
uczciwie powiedzieć, wszystkich prowokowały.
Wiem, że admini twarde weto postawili,
koniec, kropka, dostępu Tineczce zabronili.
Groza na WŻ swe wstrętne łapy wyciąga,
wychylić się, czy przytakiwać wypada?
Czyją stronę trzymać? Wroga? To się spada.
A może temat zmienić, na seks należy?
Komu i jak stoi a może już tylko leży?
Może o pierniczeniu sobie pogadamy,
bo zbliżają się święta, ciasta nastawiamy.
Pewnie jeszcze długo dyskutować tu będziemy,
lecz takiej drugiej Tineczki, nie znajdziemy.
każdy ma prawo być tutaj goszczony,
tylko wulgaryzmami nie może być karmiony.
Tineczka przekleństw tutaj nie używała,
była ,, równiejsza,, i za to bana dostała.

Cóż tam w kawiarence ?

Cmoki od Was, tak bardzo mi smakują,

że pchają się same słowa i się rymują.


Swoimi wspaniałymi produktami zachwycacie,


te słodkie wypieki, litości wręcz nie macie.


Krysia64 torcik wiśniowy z jabłecznikiem stawia,


nim poszerzy drzwi, do konsumcji namawia.


Wkn śmiać się chudzina z nas tylko może,


podajcie jej słodkiego, może i ją zmoże.


No i proszę, gdy na stole słodycze się pojawiają,


jest i nalewka, od Jaska2503 i już polewają.


Smakosia obładowana jak dobra domowa dusza,


z garnkami i ciastem do swych rodziców rusza.


Całe szczęście, że jednak chytra nie była,


ostatni bo ostatni, ale sernik nam zostawiła.


Alicja37 tutaj wpadła, ciasteczko tylko skubnęła


i już jej nie ma, do swojej pracy szybko umknęła.


Makusia rozdwoić by się chyba musiała,


zobaczyć co jest na WŻ ale już Zuzia zawołała.


Mysha2006, dziewczyna wnet by się zakręciła,


w pracy nawał a myślami przy remoncie była.


Przeszczęśliwa, jak siebie z mężusiem nazwała,


teraz na koniec remontu będzie cierpliwie czekała.


Do szczęścia nam dużo wcale nie  potrzeba,


odrobina dobrych nowin i już jest błękit nieba.


Tineczka wszystkich radością zaraziła,


zostanie babcią i tą nowiną się podzieliła.


Agulek74, Ty jednak znów ciastem kusisz,


niestety, w ten sposób do diety nie zmusisz.


Aloalo, dobrze, że tutaj co chwila wpadasz,


pomimo pracy, fajnie, że z nami pogadasz.


O Lence075 tylko jedno zdanie powiem,


Ona ma dar, reszty się od niej dowiem.


Polecam jej wpisy, takie pełne humoru,


jej zaangażowania i wspaniałego wigoru.


Aloalo dopiero teraz jest wprost szczęśliwa,


łazienka skończona, teraz w niej tylko bywa.


Coś mi się zdaje, żeście się tutaj zmówiły,


bo wszystkie zbiorowo lajana ochrzaniły,


że się obija, w kominku drewna nie pali,


całą pracę zrzucił na ramiona biednej Ali.


A ja się staram, ukrywać się nie mogę,


wpadam do kawiarenki i każdemu pomogę.


Pomimo zimy, pluchy i opadów śniegu,


zatrzymajcie się w kawiarence, zwolnijcie biegu.


Zostawcie ślad, że tutaj codziennie zaglądacie,


tu są przyjaciele i pogadać z kimś macie.

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij