Jest Mikołaj

Za oknem mrok, szaro, śnieg się nie bieli
a pięknej zimy, sanny, wszyscy by chcieli.
Lecz co to? We mgle i deszczu coś dzwoni,
to stado reniferów z Mikołajem tu goni.
Zwija się staruszek, z prezentami leci,
musi je dostarczyć, nim obudzą się dzieci.
Wszystkie wieczorem w niebo spoglądały,
przybędzie Mikołaj? Tak przed snem myślały.
Wszystkie dzieci, te duże i małe czekają,
bo zgodnie z tradycją, prezenty dostają.
Jaką radość, uśmiech, wywołuje na twarzy,
kiedy dostanie prezent o którym marzy.
Ech, Mikołaju, żebyś spełnił wszystkie życzenia…
Wróć w Wigilię a teraz leć, do widzenia.

Już czas na Mikołaja

Mikołaj, Gwiazdor, Dziadek Mróz, różnie ich nazywamy,
Najważniejsze w tym wszystkim, że na nich czekamy.
Kiedy pamięcią do lat młodości się przenosimy,
To tradycję podtrzymujemy i o zachowanie prosimy.
Ileż zachodu było paczki w sekrecie schować,
czarować potem dzieci, uważać i z daleka je zachować.
Pytania, pytania, które dzieci nam zadają,
Gdzie są Mikołaje? Czy w Laponii mieszkają?
Dokąd listy wysłać i o prezenty prosić?
Schować list pod poduszkę, czy na pocztę nosić?
Życzeń o prezenty, Mikołaj dostaje worami,
Pomocnicy szykują podarki, dniami i nocami.
Do jednych Mikołaj w noc mikołajkową przychodzi
A Gwiazdorek zawita w Wigilię moi drodzy.
Jeszcze Aniołek z Dziadkiem Mrozem zagląda,
Jest pierwsza gwiazdka? W niebo każdy spogląda.
Mikołaj zaszyty w zaśnieżonej chacie siedzi,
Czyta listy i wysyłkę prezentów śledzi.
Każdy z nas może być Świętym Mikołajem w domu,
Własnoręcznie wykonać prezenty, nie mówić nikomu.

Najpiękniejszy zaś moment wtedy zobaczycie,
Uśmiech obdarowanego, gdy mu prezent wręczycie.

Panowie, spokojnie, to tylko święta. 13

Początek miesiąca, coś nerwowo się zaczyna,
To miesiąc grudzień, znana tego przyczyna.
Czekamy na święta, odpoczynek a tu harówa.
Już panie pamiętają, spis prac każda podsuwa.
Panowie, nic teraz do gadania nie macie,
Chcecie mieć święta? To cały dom sprzątacie.
Kurze na meblach dokładnie pościerać,
Podłogi umyć, wypastować i się nie opierać.
Dywany na trzepak, jazda szybko wynosicie,
Wytrzepać je z kurzu dokładnie musicie.
Jak te rakiety do sklepów startujecie,
Przyniesiecie produkty, inaczej nie jecie.
Od rana do wieczora już prace wymyślają,
Och te kobiety! Odpocząć chwili nie dają.
Zmielić mak i dobrze go ucierać,
Nie brudzić, zaraz za sobą dokładnie wycierać.
Orzechów nałuskać, pszenicę gotować,
Ładnie się uśmiechać i z żoną flirtować.
Zęby jak żarna po cichu zgrzytają
A One niestrudzone, nam pracę wymyślają.
Choinkę zakupić, do stojaka dopasować,
Śpiesz się chłopie, czasu nie marnować.
Wyciągnij ozdoby, sprawdź oświetlenie,
Ruszaj się, szybciej, widzisz, że się nie lenię.
Kawkę zrób, podaj swojej pani bo Ona pracuje
A ja się obijam i drogocenny czas Jej marnuję.
Jeszcze Mikołaj, czas prezenty szykować,
A tu pustka w kieszeni, za co mam kupować?
Jak ten wiatrak po mieszkaniu biegam,
Sprzątanie, kupowanie i o względy Pani zabiegam.
Kiedy odpocząć? Niech te święta nastają,
To może przy Wigilii mi spokój już dają?
Lecz nie ma co się panowie buntować,
One wszystko upieką i będziemy świętować.

Odwiedziłem Nonkę- Iwonkę

Odwiedziłem dziś Nonkę, teraz wszyscy o tym wiecie,

Pewnie też bliżej o tym spotkaniu czytać chcecie?

Okazja mi się, do Piły jechać trafiła

I od razu do odwiedzenia Nonki była.

Jadę do Tesco zobaczyć gdzie pracuje,

Czy Ona czasami się tam nie marnuje.

Wchodzę do holu, rozglądam się wkoło,

Słychać muzykę, gwar, wszędzie wesoło.

Po lewej stronie, wystawa pięknie wystrojona,

Odrobina tremy, sklep CCC, a gdzie Ona?

W sklepie kartonów stoi bez liku,

Na każdym widać po jednym trzewiku.

Za ladą przy kasie ktoś się czerwieni,

To strój służbowy, kobietę odmieni.

Podchodzę, trochę mam tremę, zadaję pytanie,

Ledwo skończyłem a już zaczyna się powitanie.

Przecież to Nonka-Iwonka, Boże, jaka mała

A Ona się wita, i radośnie się uśmiechała.

Cmoków dostałem od niej bez liku,

Lecz, że to w pracy, obeszło się bez krzyku.

Sam nie wiem, inaczej ją sobie wyobrażałem,

A tu takie delikatne chucherko sciskałem.

Uśmiech na twarzy Iwonki gości

A ja myślałem, że to dziewczyna przy kosci.

Wspólnie się z tego w głos uśmiechamy,

Jeszcze kilku klientów i czas dla siebie mamy.

Na spacer po holu się wybieramy,

Siadamy na ławeczce i wciąż gadamy.

Szalenie miło ten czas spędzamy,

Już na następne spotkanie się umawiamy.

Dziś był przypadek, że się spotkałem,

Jestem szczęśliwy, że Nonkę poznałem.

Żeby uwiecznić to historyczne spotkanie,

Dla wszystkich Żarłoków zdjęcie zostanie.

Iwonka na zdjęciu nas wspólnie uwieczniła,

Żeby pamiątka ze spotkania dzisiejszego była.

Drogie Żarłoki, zawsze pamiętajcie,

Jak jest okazja, to się spotykajcie.

Jesienny dzień na działce

Listopadowe popołudnie, szaro, mokro, smutnie,
kto leniwy, na tapczanie drzemkę sobie utnie.
Choć pogoda na spacer z wiatrem nie zaprasza,
wyjdźmy z domu, dla zdrowia, wygrana nasza.
Warto kroki na swoją działkę skierować.
Jest tyle pracy, szkoda czasu marnować.
Ostatnie liście z gałęzi cicho spadają,
drzewa bez liści, już jesień zapowiadają.
Zagrabić odpadki, na kompostownik złożyć,
dobra to rzecz, będzie kompost się tworzyć.
Jeszcze do zimy kilka dni poczekamy,
potem zbędne gałęzie na drzewach przycinamy.
Kwiaty już dawno wysuszone i schowane,
dopiero wiosną sadzić przyjdzie, czas na nie.
O ptaki zadbać, ziarenka przygotować,
zawiesić karmik, słoninkę sikorkom szykować.
Całe lato działka o nas dbała, plony dostarczała.
Teraz na jesieni, nasza pomoc by się jej zdała.
Przez cały dzień pracy, satysfakcję teraz mamy,
działka uporządkowana, narzędzia chowamy
.

Kominek

Taki wieczór, daleko myślami byłem,
Czy to był tylko sen? Czy na jawie śniłem?
Te białe puszyste płatki, które opadają,
O ważnym temacie mi tu przypominają.
Co byście wszyscy powiedzieli na kominek,
Taki cieplutki, trzaskający ogień i dymek.
Głęboki fotel tuż przy nim postawiony,
Na stoliku kawa, podana od żony.
Obok Ona, z ciasteczkami, zadowolona.
Taki romantyczny nastrój, chwila szalona.
Przed kominkiem skóra z dzika połyskuje,
Tacy rozmarzeni, każdy dobrze się czuje.
Światło z kominka blaski by rzucało,
Tak tajemniczo, cieniami po ścianie latało.
Zapach kawy i spokój domowego ogniska,
Ech, marzenie, z kominka iskra tryska.

Dzień życzliwości

Rano się budzimy, pozytywnie myślimy,
Oczka umyjemy, siusiu robimy i widzimy.
Za oknem słoneczko, choć śnieżek pada,
Teraz do kuchni, czajnik, kawa i uwaga.
Ciasteczka, ciasta, pączki szykujemy,
Siadamy w kawiarence, na gości oczekujemy.
Koralik towarzystwa nam dotrzymuje,
Każdy ją lubi, okruszkiem poczęstuje.
Teraz klawiaturę bliżej przysuwamy,
Łyczek kawy i klikać zaczynamy.
Forum czy Onet, wybierać trzeba,
Lepiej na WŻ , są nowe pasztety do chleba.
Witać się ze wszystkimi tutaj wypada,
O znowu jest ktoś, na nim uwaga.
Kiedy już ceremoniał cały odstawimy,
Już jest weselej, teraz się bawimy.
Tak miło przeczytać, gdy nas pozdrawiają,
Kilka słów a jak dużo energii dają.
Po takim pozdrowieniu, pozytywnie nastawieni,
Z radością do ciężkiej monotonnej pracy idziemy.

Dzień Życzliwości na WŻ

Międzynarodowy Dzień Życzliwości obchodzimy,
tylko czy na pewno wszystko widzimy?
Niby tu wszystko na WŻ kochamy,
lecz czy pewnie, każdego poważamy?
Nie mówię o tych co zaczepki szukają,
ale o tych, którzy kontaktu nie mają.
Czy dobrze wokoło się sobie przyglądacie?
Czy kogoś nie ignorujecie? Wręcz odpychacie?
Warto zwolnić tempo, na innych uważać,
ignoranctwem można niejednego tu zrażać.
Ja wiem, że większość zżyć się tu zdążyła,
ale pamiętajcie, niejedna nowa osoba przybyła.
W swych szybkich wypowiedziach pamiętajcie,
że są inni, nieśmiali, do głosu ich dopuszczajcie.
Wyciągnijcie dłoń, ucha też nadstawić możecie,
takim postępowaniem nieśmiałym pomożecie.
Zanim własny tekst na forum wrzucamy,
poczytajmy poprzednika, może odpowiedź damy.
Przecież nie tylko nasze wpisy mamy,
z grzeczności czytamy i odpowiadamy.
Czasami smutno gdy coś piszemy,
jak nie ma wpisu, czy czytali? Nie wiemy.
Tak szybko wszystko nam upływa,
szanujmy się, niech każdy się odzywa.
Niech ten dzień życzliwości wciąż trwa
 a sami zobaczycie ile radości nam da.

Tytuł 14

XXXV Lat Klubu Seniora w Krzyżu Wlkp

 

 

 

 

Uroczystość w Klubie Seniora obchodzić mamy.

Właśnie minęło 35 lat jak tutaj razem trwamy.

Przygotowań do obchodów jest po prostu bez liku,

 Jesteśmy
zorganizowani, odbywa się to bez krzyku.

Najwięcej tremy i troski nasz Prezes przeżywa,

Ciągle biega, rozmyśla, dobrze, że nikogo nie wyzywa.

Pełni podziwu dla jego troski wszak będziemy,

On wszystko załatwi, o tym doskonale wiemy.

Sala już wynajęta, orkiestra też przygotowana,

Zapraszamy gości i bawić się będziemy do rana.

Aż przyszedł ten uroczysty dzień, gdy się spotykamy,

Każdy uśmiechnięty, oklaskami gości witamy.

Kwiaty, przemowy, odznaki zasługi wręczane,

I najmilsze, najcieplejsze życzenia składane.

Pamięcią sięgano do lat, które Seniorzy przeżyli,

Jakie były początki i jacy organizatorzy byli.

Jak wspólnie się wtedy razem wesoło bawiono

Jak poznawano sąsiadów i do zabawy proszono.

Jakie przyjaźnie na spotkaniach się wiązały,

 Choć minęło tyle lat,
to jeszcze pozostały.

Ech, wspomnienia właśnie każdego dopadły,

Oczy się załzawiły, niejednemu łezki spadły.

Każdego pracę w klubie Seniora zauważono,

Skromnie, ale dyplomami podziękowanie złożono.

Gromkimi brawami za życzenia dziękujemy,

Teraz za stoły, przy muzyce bawić się będziemy.

 

 

Nasi mają wracać?

Kryzys, ech kryzys, wszyscy go dość już mają.

Czy będzie lepiej? Tak długo wszyscy czekają.

Dla naszego dobra, pasa zaciskać kazano,

Utopijne mrzonki wciąż nam, obiecywano.

Naród cierpliwy, bogobojny, na dobrobyt łasy,

Oczekiwał w spokoju, że mu dostarczą kasy.

Aż coś pękło, zaufanie do Władz odleciało,

Cierpliwość się skończyła, dajcie, co się obiecało.

Tyle młodzieży za pracą na obczyznę wyjechało.

Wracajcie, będzie praca, Rząd woła tak śmiało.

A w kraju kryzys, wszystko się w gruzy wali,

Rząd ma humor, sukcesami gospodarki się chwali.

Zakłady pracy, maszyny na kołki stawiają,

Kryzys, nie przyjmujemy do pracy wołają.

Syty głodnego nigdy w historii nie pojmował,

On miał wszystko, robotnikowi tylko żałował.

Niebotyczne pensje, na krzywdzie zarobione,

Lekką ręką na własne przyjemności przeznaczone.

Oni się śmieją, cyrk sobie z nas urządzają,

Zatroskane mają miny, lecz nas w pupie mają.

Stanowczo, hardo, nam odpowiadają,

Zrobimy wiec, to nas siłą z ulic zganiają.

Żyć coraz trudniej, wszyscy nie wyjedziemy,

Dajcie godnie żyć, tylko tego wszyscy chcemy.

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij