Tytuł 64

Kłaniam się.

 

Klub Emeryta czy też Seniora,

trzeba tu wstąpić, zebrać się pora.

Dość już codzienności mamy,

w Klubie Seniora się spotykamy.

Śmiech, humor, dobra zabawa,

polityka? Innych to sprawa.

Chociaż się czasem martwimy,

jesteśmy razem, wtedy się bawimy.

Jesień życia, tak by się zdawało,

lecz razem stawiamy się śmiało.

Zabawy, wycieczki, spotkania, to lubimy,

nic nas nie ruszy, my się nie boimy.

Ten rok szczodrze uciechami szafował,

autobus z nami po kraju wędrował.

Na Mazury się zajechało,

nie jedną ciekawostkę widziało,

morze również nas tak kusiło,

więc kilka dni się nad nim było.

Wszędzie nam radość towarzyszyła,

wiadomo, razem, zgrana wiara była.

Z nutką tęsknoty wyjazdy wspominam,

zdjęcia do albumu wpinam,

oglądam je z nutą tęsknoty,

znów do wyjazdu nabieram ochoty.

Ach, żeby już ta jesień się skończyła,

znów wycieczka jakaś by była.

Więc dobrze, że dziś się tu spotykamy,

przy tańcu i zabawie lepiej się poznamy.

Tyle klubów przecież w powiecie mamy,

to jest wspaniałe, że się zabawiamy.

Chciałbym więc złożyć serdeczne podziękowania,

tym, którzy doprowadzili do spotkania.

To jest sukces, to dobra sprawa,

proszę wszystkich o głośne brawa.

 

Jan Łapiuk, Krzyż Wlkp 2006.10.28

Byłem w odwiedzinach

Piątek! Trzynastego! W domu sobie siedzę,
boję się pecha? A może kogoś odwiedzę?
Już dawno do Jolus się wybierałem,
niestety, czasu za mało miałem.
Jest okazja, korzystam z tego skrzętnie,
jadę do Joli i Grzesia bardzo chętnie.
Kierowcę sobie do jazdy zabrałem
i……..pojechałem.
Zimno i mgła po drodze była,
lecz do odwrotu mnie nie zmusiła.
Jestem już w Choszcznie, podjeżdźam do "Jędrusia",
a tam ruch, tyle osób się rusza.
Z lokalu muzyka rytmiczna ulatuje,
sama noga do tańca przytupuje.
Wysiadam, trema mnie lekko paraliżuje,
przed lokalem goście, wzrok szybko notuje.
O właścicielkę , zadaję pytanie,
bo kto pyta odpowiedź dostanie.
Sam gospodarz, lekko zaskoczony,
prowadzi mnie do Joli, czyli żony.
Odrobinę zazdrosne ma spojrzenie,
czy to nie podrywacz? Albo zboczenie?
Lecz nie! Jola z zaplecza wypada,
uśmiechnięta,poznała, widać, że rada.
Wymieniamy uściski i cmoki,
żałujcie, powitań to uroki.
Tak serdecznie się witamy,
jak rodzina, choć z internetu się znamy.
Te spotkania taki rodzinny klimat mają,
wystarczy spojrzenie a wszyscy się znają.
W lokalu przyjęcie, gra głośno muzyka,
jest bardzo wesoło, każdy w tańcu fika.
Grześ i Jola dla mnie czas mają,
za barem na stołku wysoko sadzają.
Oboje tacy weseli, tacy przejęci,
wymieniamy zdania, gadamy jak najęci.
O pierożkach Joli już się naczytałem,
więc właśnie na nie temat kierowałem.
Jola szybciutko aluzję zrozumiała,
udała się do kuchni, będzie je gotowała.
W tym czasie z Grzesiem zdania wymieniamy,
jest już pełen luz, lepiej się poznamy.
Polaków to wieczorne były rozmowy
a tym czasem posiłek już jest gotowy.
Wchodzi Jola z półmiskiem, aż zapach dolatuje,
z daleka pachnie, a ona mnie nimi częstuje.
Och! WŻ-cy, Wy tego nie wiecie,
to chyba najlepsze pierożki na świecie.
Ten smak! Uciecha dla podniebienia,
trzeba ułożyć hymn na cześć ich istnienia.
Pierożki z kapustą, one to były.
one też zaraz me serce zdobyły.
Bardzo starannie i delikatnie je zjadałem,
bo ich zapach i smak zachować chciałem.
Atmosfera przyjaźni jaka przy tym była,
niejednego niejadka z nóg by zwaliła.
Po smacznej kolacji, przeszkadzać nie chciałem,
z przykrością ale ale do domu wracałem.
Mam jedną uwagę! WŻ-wcy pamiętajcie!
Jesteście w Choszcznie " Jędrusia " odwiedzajcie.
 W nim Grzesiu i Jola królują,
oni Cię przyjmą i poczęstują,
nie odmówią przyjęcia nikomu,
są tak wspaniali….. jak w rodzinnym domu

.

Tytuł 65

Może tak remont ?

 

Złośliwy nie jestem, broń Boże,

lecz może ten wierszyk w pracy im pomoże?

Partacką robotę szybko poznacie,

kiedy firmę Jareczka zatrudniacie.

Przyjmą robotę, ach jak miło,

zaczną i znikną, jakby ich nie było.

Drapieżnie każdą robotę chwytają,

zaczynają, a potem nas w nosie mają.

Na nic dzwonienie, prośby błagalne,

Oni twierdzą, narzucacie się nachalnie.

Budowa przez nich rozbabrana,

nie doczekasz się ich nigdy od rana.

Południe, gdy słonko już dawno wstało,

na parę minut dwóch majstrów przyjechało.

Na dach weszli, popatrzyli

i zaraz na inną budowę wybyli.

Dzień przecież zaliczyli,

bo choć na chwilę ale tu byli.

Już tyle dni minęło jak dach zaczęli,

aż się mieszkańcy wioski zdrowo uśmieli.

Więc inwestorzy bardzo uważajcie,

firmy Jareczka raczej nie zatrudniajcie.

 

Tytuł 66

Idziemy na Wybory

 

Ach! Wybory ! Ambicje już grają,

Do władzy! Nowi ludzie się pchają.

Jak tylko ich wybierzemy,

szczęśliwy byt mieć będziemy.

Obiecanki nic nie kosztują,

lecz wyborcy je skrzętnie notują.

Ci co realia budżetowe znają,

na wyrost nic nie obiecają.

Budżet gminy jest mały i ograniczony,

ktoś więcej obiecuje? Chyba szalony!

Za tej władzy zrobiono mało?

Tylko przeciwnikom tak się będzie zdawało.

Najlepiej krzyczeć, krytykować,

zamiast za pracę uczciwą dziękować.

Gdyby aktualna władza pieniądze miała,

gwarantowane, że więcej by dokonała.

Wyborcy, sami przecież widzicie,

jak zmienia się miasto i ulice.

O wioskach też pamiętają,

zrobiono już na nich nie mało.

Unijne pieniądze przybędą,

wioski też wtedy piękne będą.

Burmistrz i radni tak się starają,

na lepsze wszystko dla nas zmieniają.

Przyjdą nowi i zaczną się od uczenia ?

Od budowy? Nie! Od burzenia!

Stare układy zmieniać będą chcieli,

bo swoich popleczników będą mieli.

Czy takie rozgrywki coś dają?

Czy tylko stołki swoimi poobsadzają?

Partie , partyjki, nic nas nie zbawi,

jeden z drugim obiecankami się bawi.

Pozwólmy tym władzom dalej pracować,

szkoda czasu na rozgrywki marnować.

Ta władza ma już kierunki wytyczone,

dalsze działania już ustalone.

Wszystko więc przewrócimy,

kiedy ich we władzach zmienimy.

Wyborcy! Spokojnie! Pamiętajcie!

Ile już oni zrobili! Ich popierajcie.!

Tytuł 67

Pożegnanie lata

 

Dzisiaj znowu święto, do Mężyka się wybieramy.

Tu będzie zabawa, tu lato pożegnamy.

Jest pogoda, humor nam dopisuje,

cieplutko, jesień babie lato snuje.

Jak starzy znajomi z lasem się witamy,

jest już muzyka, za stołami siadamy.

Praktykę w wyjazdach też mamy,

swoje zapasy z domu wyciągamy.

Szybko wszystko rozstawiamy,

i do tańca, bo ochotę mamy.

Niech gra muzyka skoczne tony,

chcemy się bawić, każdy zadowolony.

Muzykanci też się starają,

rytmicznie i głośno grają.

Pary na środku sali tańcują,

w rytm muzyki zgrabnie wirują.

Organizatorzy nas miło witają,

do zabawy i śpiewu zapraszają.

Jak miło, że znowu się widzimy,

razem przy muzyce czas spędzimy.

Wspomnienia, wspomnienia wciąż wracają,

jest miło Seniorzy się zabawiają.

Twarze tak rozjaśnione,

szczęśliwe, miny zadowolone.

Wszyscy już tańczymy

i wspólnie się bawimy.

Pan Prezes z małżonką tak się starają,

czarną kawę i herbatkę wszystkim podają.

Również Irenka tak się starała,

całą tacę kawy sama targała,

do tego jest sprytna, jej się udało,

że nic na tacę się jej nie rozlało.

Zabawa hucznie już trwa,

orkiestra coraz głośniej gra,

nawet soliści mikrofon dostali,

wspaniale! Będą palomę śpiewali.

Serdecznie w gościnie Starostę witamy,

działaczy PKPS-u również ściskamy,

tyle pomocy nam udzielili,

więc dzisiaj będziemy swawolili.

Teraz konkursy się zaczynają,

koła programy swe przedstawiają.

Najpierw Walercia głośno szlochała,

czysta wyborowa jej chłopa zabrała,

teraz Feluchna już w grobie leży,

a małżonka z flaszeczką doń bieży.

Znowu wierszyk, seniorów denerwują,

lecz mają swój honor i się dobrze czują.

Pamięć też emeryci jeszcze dobrą mają,

bo za częściami rano się rozglądają.

Poranna gazeta nekrologu jeszcze nie drukuje,

więc każdy emeryt zdrowo się czuje.

Oj ! Miały, tak wolno się zbieracie,

lecz my uważamy, bo zaraz zaśpiewacie.

Korzystając z chwili Miały zachwalacie,

rosną u Was grzyby i letników macie.

Humor też wspaniały dopisuje,

póki zdrowie nie szwankuje.

Babcia też los przechytrzyć chciała,

tabletki dziadkowi pozamieniała,

teraz babcia cała zdrętwiała,

z dziadka pożytku żadnego nie miała.

Trio z Roska do lasu wybyło,

bo tam właśnie Prezesa ukryło.

Humoru im nigdy nie brakuje,

i każdy się z nimi doskonale czuje.

Więc za piosenki serdecznie dziękujemy,

lecz jeszcze mało więcej śpiewu chcemy.

Krzyż do śpiewu się szykuje,

swoim hymnem wszystkich szokuje.

Radzi jesteśmy że hymn mamy,

więc zbiorowo go śpiewamy.

Z takim rozrzewnieniem piosenek słuchamy,

chorobie i starości się nigdy nie damy.

Cała sala tak pięknie się bawiła,

wspólnie piosenki z chórem nuciła.

Oklaski po śpiewie tak długo trwały,

słowa piosenek za serce rwały.

Bogusia radośnie Czarnków wołała,

jest już grupa, będzie śpiewała.

Ten klub tak bardzo się stara,

robią wszystko sami, bo zgrana to wiara.

Czarnków i ludzi dobrze poznali,

wszystkich znajomych zaśpiewali.

Wieleń, czyżby tak się zestresował?

Poprosił orkiestrę, będzie folgował?

Więc orkiestra pomóc Wieleniowi chciała,

skoczną melodię na życzenie zagrała.

W tym czasie jury zawzięcie dyskutuje,

przebiera w punktach i wyniki notuje.

Cierpliwości, jeszcze poczekamy,

bo występ Wielenia przed sobą mamy.

Teraz do koła całą salę prosimy,

mamy tutaj fanty, to się zabawimy.

Orkiestra kawałek muzyki wybiera,

a ten kto podpadł to się wnet przebiera.

Jaka wspaniała przebierańców parada,

tylko się uśmiechać każdemu wypada.

Ale zabawa, wszyscy uśmiechnięci,

każdy się bawi, nie ma tu nie chęci.

Radośnie się wszyscy bawimy,

bo takie spotkania bardzo lubimy.

Za słowo Starostę trzymamy,

w Czarnkowie się teraz spotkamy.

Tytuł 68

Wycieczka do Dziwnówka

 

“ Kiedy ranne wstają zorze…”

Tak zaczynamy, pomóż Boże.

Dziś niedzielę od rana mamy,

na wycieczkę się wybieramy.

Tłum seniorów autobus wypatruje,

spokojnie ze śmiechem go oczekuje.

Jest! Piotruś jak zwykle nie zawodzi,

jest punktualny, firmie nie szkodzi.

Bagaże do luku ładujemy

i….. jedziemy!.

Początek podróży,

niebo się chmurzy.

Chmury zaraz rozegnamy!

Irenko! Śpiewamy!

Autobus spokojnie po drodze się toczy,

rozglądamy się, biegają nam oczy.

Pobocza oglądamy,

o grzybkach gadamy.

Przystanek!

Piotruś kawkę nam serwuje,

każdy spragniony, za nią dziękuje.

Panie kanapki powyciągały,

do okruszka go pozjadały.

Panowie również nie zostają w tyle,

ok., tylko jednego wychylę.

Wszyscy lasek odwiedzamy,

zbędne płyny w sobie mamy.

Koniec biesiadowania,

czas do wsiadania.

Znowu jedziemy,

lecz kiedy będziemy?

Spokojnie, po drodze się zatrzymujemy,

Kamień Pomorski, pozwiedzamy.

Szczęśliwie wszyscy tu dojechali,

teraz w mszy udział będą brali.

Część więc się pomodliła

a część po mieście chodziła.

Jesteśmy już odrobinę zmęczeni,

lecz jest wspaniale, zadowoleni.

Nareszcie Dziwnówek, hamujemy,

czy nie za wcześnie tutaj będziemy?

No proszę, tak krakamy,

faktycznie czasu jeszcze dość mamy.

Idziemy na spacer, zwiedzamy,

rybki zjadamy, apetyt mamy.

Zanim czternasta godzina wybiła,

każda uliczka zwiedziona była.

Nareszcie do pokoju wchodzimy,

trzeba się rozpakować, nie marudzimy.

Czas wolny do wieczora mamy,

Dziwnówek znowu zwiedzamy.

Wieczór. Po wrażeniach seniorzy zaspali,

nie będą rano nad morze wstawali?

Hejże hej! Hejże ha!

Spacer Wam przyjemność da.

Polecam poranne wstawanie,

muszelek na plaży zbieranie.

Sami o tym nie wiecie,

Wy przy tym się gimnastykujecie.

Więc chociaż będzie trochę wiało,

chodźcie na spacer nad morze śmiało.

Sami zaraz zobaczycie,

ile tracicie gdy śpicie.

Dzień drugi, śniadaniem się zaczyna.

W pokojach awaria? Jaka przyczyna?

Brak prądu, coś go wcięło.

Raczej nie wcięło a spięło.

Pan Prezes uwagę funduje,

niech wadliwych urządzeń się nie montuje.

Poranna narada efekt dała.

Grupa pań do Dziwnowa się pieszo wybrała.

Seniorki taki zapał dostały,

teraz będą po plaży biegały.

Ośrodek jako odskocznię traktujemy,

tutaj śpimy, tutaj jemy.

Kiedy już śniadanie zjedzone,

zaczyna się po mieście chodzone.

Najpierw na pocztę się udamy,

kartki do znajomych wysyłamy.

Odwiedzić też wędzarnię wypada,

choć po jednej rybce się zjada.

Być nad morzem i rybki nie zjadło?

Wstyd i hańba , ale by się podpadło.

O tym, że rybka lubi pływać panowie gadają

i już od rana płynów szukają.

Potem plaża, każdy szybko bieży,

może będzie słonko, na piasku się poleży.

Morze bałwankami szafuje,

kto blisko brzegu tego opryskuje.

Są i odważni, skusić się dają,

czując ciepłą wodę szybko się rozbierają.

Ratownicy na plaży czuwają,

kąpmy się , oni nas ochraniają.

Zbliża się obiad, wszyscy wracają,

zaczyna się gwar, relację z dnia zdają.

Teraz do pokoi się udajemy,

cieplejsze ciuszki zdejmujemy.

Obiad, szybko zbiegamy,

ale mamy apetyt, wszystko zjadamy.

Obiad zjedzony!

Och! Każdy rozleniwiony.

Niektórzy też narzekają,

bolą ich nóżki, za dużo chadzają.

Twarze jednak uśmiechnięte,

panie marszem są przejęte.

Biję brawo, sukces wspaniały,

gdy do Dziwnowa same leciały.

Odważne panie też były,

pieszo z powrotem niektóre wróciły.

Na ławeczce wymieniamy doświadczenia,

co tu jeszcze jest do zwiedzenia?

Uliczki w Dziwnówku dzielone w kwadraty,

wszędzie sklepiki i odnowione chaty.

Reklamy do zakupów zachęcają,

smaczne zapachy zapraszają.

Rybka prosto z pieca,

zapachem aż podnieca.

Lody kręcone też mają,

jakie smaczne i drobne wyciągają.

Na ławeczce siadamy,

te kręcone lody zjadamy.

Namiot też fajny postawili,

w nim różnych towarów wystawili.

Z ciekawości tam zaglądamy,

w asortymencie przebieramy.

Jakie też szczęście ogólnie mamy,

że tutaj wnucząt nie zabieramy.

Znowu spacerek, lecz nieodparcie,

morze nas ciągnie, tak uparcie.

Wszystkie dróżki do morza zmierzają,

na plażę, do wody zapraszają.

Wiaterek ustał, deszcz nas nie zrasza,

są budki z piwem, zapach zaprasza.

Panie się rozpinają,

i……… opalają.

Kolacja, a po kolacji sił jeszcze zostało,

słychać muzykę, będzie się fikało.

Jeszcze na wieczorny spacer się wybieramy,

w lokalu z muzyką się spotkamy.

Niech ten wieczór zostanie tajemnicą,

jak seniorzy silną wolę ćwiczą.

Ranek. W niebo z obawą spoglądamy,

czy na pewno właściwą pogodę mamy?

Chmurki nam niebo całe zakryły,

zabrały słońce , będą kropiły?

Trudno, pogoda dzisiaj szwankuje,

więc po pokojach się wędruje.

Pewnie rozmowy będą trwały,

lub panie będą polewały.

O pobycie tutaj podyskutujemy,

wypijemy i pojemy.

Niby wszystko jest wspaniale,

lecz panie zadowolone nie są wcale.

Ciepłej wody w kranach brakuje,

zamiast się myć , każdy pomstuje.

Pan właściciel dokładnie kalkulował,

lepiej wyrzucić jedzenie niż kierowcę by częstował.

Może mu w domu źle się układa,

żona krzyczy , on nie gada.

Dla jego serdecznej gościnności propozycję mamy,

Czy jeszcze do niego tu przyjeżdżamy?

Nie! Jednogłośnie odpowiedź brzmiała.

Przyjeżdżamy? Cała sala się śmiała!

Sami więc widzicie, niegrzeczność nie popłaca.

Każdy od takiego się odwraca.

Więc drodzy turyści pamiętajcie,

złą opinię takiemu wystawiajcie.

Znowu nam dzień pochmurny przelatuje,

jedni śpią, inny po mieście wędruje.

Parasolki wzięcie dziś miały,

każdy przykryty przez dzień cały.

Lecz cóż, ta pogoda nas nie zmorze,

jesteśmy odporni, idziemy nad morze.

Znowu sportowców w grupie mamy,

co tam pogoda, do Dziwnowa się wybieramy.

Obiad, a po obiedzie śmiało,

trochę się zmęczyliśmy więc się pospało.

Kolacja, panie się przy kominku zebrały,

wspólnie piosenki sobie śpiewały.

Wesoło się też zrobiło,

kiedy za oknem rikszę zobaczyło.

Panowie za kierownicą siedzieli,

z tyłu dwie panie mieli.

Ostro pedałowali,

nikomu wyprzedzić się nie dali.

Głośno trąbki też używali,

jechali i zdrowo się uśmiali.

Wieczór, pogoda dopisuje,

jeszcze na wieczorny spacer każdy wędruje.

Siadamy na ławkach, zachód oglądamy,

wspomnieniami do wycieczek wracamy.

Chmury ciemne na horyzoncie się gromadzą,

nic z tego marzeniom nie poradzą.

Choćby z nieba się wciąż lało

i tak nad morze będzie się wracało.

Noc, a w nocy morze się burzy,

wieje ostry wiatr i niebo się chmurzy.

Morze głośno szumiało

aż w pokojach słyszeć się dało.

To nic, już nadchodzi poranek.

Jest śniadanko i ciepły dzbanek.

Dzisiaj się z morzem pożegnamy,

lecz mamy nadzieję, że znów tu powracamy.

Mam takie ciche swoje marzenia,

żegnaj morze, na chwilę, do widzenia.

Kierownictwu wycieczki też składam życzenia,

dziękuję serdecznie, do widzenia.

Tytuł 69

Do Jadzi.

Kierownicy moi mili,

coście złego Jadzi zrobili?

Jadzia tak ludzi agituje,

przeciw Wam wszystkich buntuje.

Czyście jej coś z władzy zabrali?

Czy też z Zarządu wygnali?

Wstydź się Jadziu, czemu podskakujesz?

Czemu intrygi tutaj snujesz?

Jeśli byś coś powiedzieć chciała,

na zebraniu byś to obgadała.

My wtedy szczerość Twoją ocenić chcemy.

Pamiętaj! Sprawiedliwi będziemy.

Robisz brzydko, że tak knujesz,

że wszystkich po cichu obmalowujesz.

Jakie są tego przyczyny?

Czy Ty jesteś bez winy?

Tytuł 70

“Podziękowanie”

 

Wspomnienie z Dziwnówka

Gdy pod drzwiami ,, Relaksu,,

długo żeśmy tak stali,

jedni cicho milczeli,

inni zaś głośno klęli.

Za wcześnie przyjechaliście,

warczy właściciel zły,

zamiast miło powitać,

wyszczerza na nas kły.

Właściciela żegnajcie,

więcej tu nie wracajcie.

Jak się ludzi traktuje,

tak się jemu dziękuje.

Tytuł 71

Na spacerek

 

Dzisiaj humor wspaniały mamy,

do Dziwnówka się wybieramy.

Już bagaże są spakowane,

do autobusu załadowane.

Hejże hej! Hejże ha!

Spacer Wam przyjemność da!

Bo spacery w sobie mają,

że się ludzie uśmiechają.

Pokoje nam przydzielili

w nich nas też rozdzielili

Wygodnie się lokujemy

i nad morze wędrujemy.

Hejże hej! Hejże ha!

Spacer Wam przyjemność da!

Bo spacery w sobie mają,

że się ludzie uśmiechają.

Zalecam poranne wstawanie,

na plaży muszelek zbieranie,

bo sami o tym nie wiecie,

że się przy tym gimnastykujecie.

Hejże hej! Hejże ha!

Spacer Wam przyjemność da!

Bo spacery w sobie mają,

że się ludzie uśmiechają.

Chociaż będzie trochę wiało,

chodźcie na spacer śmiało,

sami wnet zobaczycie,

ile tracicie gdy śpicie.

Hejże hej! Hejże ha!

Spacer Wam przyjemność da!

Bo spacery w sobie mają,

że się ludzie uśmiechają.

Zabawić się też potrafimy,

rozrywki różne robimy,

najlepiej wychodzi śpiewanie,

więc bawmy się drogie panie.

Hejże hej! Hejże ha!

Spacer Wam przyjemność da!

Bo spacery w sobie mają,

że się ludzie uśmiechają.

Super kierownictwo też mamy,

im te wyjazdy zawdzięczamy,

poproście ich moi mili,

byśmy znowu wycieczkę odbyli.

Hejże hej! Hejże ha!

Spacer Wam przyjemność da!

Bo spacery w sobie mają,

że się ludzie uśmiechają.

 

Dożynkowe spotkanie

 

Dożynki działkowe, coroczne spotkanie.

Jak są wspaniałe, czekamy na nie.

Nasze ogrody tak pięknie rozkwitają,

tyle plonów i radości dają.

Dożynki. Wszystkich mobilizują,

nasze osiągnięcia każdemu pokazują.

Wystawy, spotkania, śmiech i zabawa.

Nas polityka nie interesuje, innych to sprawa.

Więc czemu przyjaciele znowu drżymy?

Krakanie nad działkami słyszymy?

Znowu te drapieżne łapy się wyciągają?

Znowu zakusy? Działki odbierają?

To są sprawiedliwi? Złe zamiary mają!

Dlaczego nas w spokoju nie zostawiają?

Chcą nas uszczęśliwić? Nie! Inne plany mają!

Chcą nam zabrać! Tylko czekają!

Zrezygnujemy z oporu? Wtedy nas już mają!

Zwolennicy rozbioru, bo i tacy istnieją,

zacierają ręce, po cichu się śmieją.

Czy naprawdę pułapek nie widzicie?

Będzie Wam lepiej? Bardzo się mylicie!

Zobaczcie! Czytajcie projekty ustawy.

Sami sprawdzicie, że nieuczciwe to sprawy.

Gdzie są teraz Ci co do władzy się pchali.

nasze głosy tak gorliwie zabiegali.

Dzisiaj w koalicji paktem złączeni,

mają wielką ochotę na zabranie nam ziemi.

Działkowcy! Sympatycy działek! Uważajcie!

Zobaczycie przeciwnika, na liście go omijajcie,

bo sprawiedliwości za grosz nie mają.

Wyrzucają nas z działek, biedaków okradają!

Brrr! Znowu mnie czarne myśli napadają,

a tutaj dożynki! Radość nam dać mają.

Wronki! Tu się dzisiaj spotykamy.

Tutaj Okręgowe dożynki mamy.

Spójrzcie sami, jak się starali,

jak serdecznie tu wszystkich powitali.

To nasze, rodzinne, dożynkowe spotkanie.

Jesteśmy razem, zasłużyliśmy na nie.

Organizatorom serdecznie dziękujemy,

zawsze sercem i czynem z Ogrodami będziemy.

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij