Wycieczka do Dziwnówka
“ Kiedy ranne wstają zorze…”
Tak zaczynamy, pomóż Boże.
Dziś niedzielę od rana mamy,
na wycieczkę się wybieramy.
Tłum seniorów autobus wypatruje,
spokojnie ze śmiechem go oczekuje.
Jest! Piotruś jak zwykle nie zawodzi,
jest punktualny, firmie nie szkodzi.
Bagaże do luku ładujemy
i….. jedziemy!.
Początek podróży,
niebo się chmurzy.
Chmury zaraz rozegnamy!
Irenko! Śpiewamy!
Autobus spokojnie po drodze się toczy,
rozglądamy się, biegają nam oczy.
Pobocza oglądamy,
o grzybkach gadamy.
Przystanek!
Piotruś kawkę nam serwuje,
każdy spragniony, za nią dziękuje.
Panie kanapki powyciągały,
do okruszka go pozjadały.
Panowie również nie zostają w tyle,
ok., tylko jednego wychylę.
Wszyscy lasek odwiedzamy,
zbędne płyny w sobie mamy.
Koniec biesiadowania,
czas do wsiadania.
Znowu jedziemy,
lecz kiedy będziemy?
Spokojnie, po drodze się zatrzymujemy,
Kamień Pomorski, pozwiedzamy.
Szczęśliwie wszyscy tu dojechali,
teraz w mszy udział będą brali.
Część więc się pomodliła
a część po mieście chodziła.
Jesteśmy już odrobinę zmęczeni,
lecz jest wspaniale, zadowoleni.
Nareszcie Dziwnówek, hamujemy,
czy nie za wcześnie tutaj będziemy?
No proszę, tak krakamy,
faktycznie czasu jeszcze dość mamy.
Idziemy na spacer, zwiedzamy,
rybki zjadamy, apetyt mamy.
Zanim czternasta godzina wybiła,
każda uliczka zwiedziona była.
Nareszcie do pokoju wchodzimy,
trzeba się rozpakować, nie marudzimy.
Czas wolny do wieczora mamy,
Dziwnówek znowu zwiedzamy.
Wieczór. Po wrażeniach seniorzy zaspali,
nie będą rano nad morze wstawali?
Hejże hej! Hejże ha!
Spacer Wam przyjemność da.
Polecam poranne wstawanie,
muszelek na plaży zbieranie.
Sami o tym nie wiecie,
Wy przy tym się gimnastykujecie.
Więc chociaż będzie trochę wiało,
chodźcie na spacer nad morze śmiało.
Sami zaraz zobaczycie,
ile tracicie gdy śpicie.
Dzień drugi, śniadaniem się zaczyna.
W pokojach awaria? Jaka przyczyna?
Brak prądu, coś go wcięło.
Raczej nie wcięło a spięło.
Pan Prezes uwagę funduje,
niech wadliwych urządzeń się nie montuje.
Poranna narada efekt dała.
Grupa pań do Dziwnowa się pieszo wybrała.
Seniorki taki zapał dostały,
teraz będą po plaży biegały.
Ośrodek jako odskocznię traktujemy,
tutaj śpimy, tutaj jemy.
Kiedy już śniadanie zjedzone,
zaczyna się po mieście chodzone.
Najpierw na pocztę się udamy,
kartki do znajomych wysyłamy.
Odwiedzić też wędzarnię wypada,
choć po jednej rybce się zjada.
Być nad morzem i rybki nie zjadło?
Wstyd i hańba , ale by się podpadło.
O tym, że rybka lubi pływać panowie gadają
i już od rana płynów szukają.
Potem plaża, każdy szybko bieży,
może będzie słonko, na piasku się poleży.
Morze bałwankami szafuje,
kto blisko brzegu tego opryskuje.
Są i odważni, skusić się dają,
czując ciepłą wodę szybko się rozbierają.
Ratownicy na plaży czuwają,
kąpmy się , oni nas ochraniają.
Zbliża się obiad, wszyscy wracają,
zaczyna się gwar, relację z dnia zdają.
Teraz do pokoi się udajemy,
cieplejsze ciuszki zdejmujemy.
Obiad, szybko zbiegamy,
ale mamy apetyt, wszystko zjadamy.
Obiad zjedzony!
Och! Każdy rozleniwiony.
Niektórzy też narzekają,
bolą ich nóżki, za dużo chadzają.
Twarze jednak uśmiechnięte,
panie marszem są przejęte.
Biję brawo, sukces wspaniały,
gdy do Dziwnowa same leciały.
Odważne panie też były,
pieszo z powrotem niektóre wróciły.
Na ławeczce wymieniamy doświadczenia,
co tu jeszcze jest do zwiedzenia?
Uliczki w Dziwnówku dzielone w kwadraty,
wszędzie sklepiki i odnowione chaty.
Reklamy do zakupów zachęcają,
smaczne zapachy zapraszają.
Rybka prosto z pieca,
zapachem aż podnieca.
Lody kręcone też mają,
jakie smaczne i drobne wyciągają.
Na ławeczce siadamy,
te kręcone lody zjadamy.
Namiot też fajny postawili,
w nim różnych towarów wystawili.
Z ciekawości tam zaglądamy,
w asortymencie przebieramy.
Jakie też szczęście ogólnie mamy,
że tutaj wnucząt nie zabieramy.
Znowu spacerek, lecz nieodparcie,
morze nas ciągnie, tak uparcie.
Wszystkie dróżki do morza zmierzają,
na plażę, do wody zapraszają.
Wiaterek ustał, deszcz nas nie zrasza,
są budki z piwem, zapach zaprasza.
Panie się rozpinają,
i……… opalają.
Kolacja, a po kolacji sił jeszcze zostało,
słychać muzykę, będzie się fikało.
Jeszcze na wieczorny spacer się wybieramy,
w lokalu z muzyką się spotkamy.
Niech ten wieczór zostanie tajemnicą,
jak seniorzy silną wolę ćwiczą.
Ranek. W niebo z obawą spoglądamy,
czy na pewno właściwą pogodę mamy?
Chmurki nam niebo całe zakryły,
zabrały słońce , będą kropiły?
Trudno, pogoda dzisiaj szwankuje,
więc po pokojach się wędruje.
Pewnie rozmowy będą trwały,
lub panie będą polewały.
O pobycie tutaj podyskutujemy,
wypijemy i pojemy.
Niby wszystko jest wspaniale,
lecz panie zadowolone nie są wcale.
Ciepłej wody w kranach brakuje,
zamiast się myć , każdy pomstuje.
Pan właściciel dokładnie kalkulował,
lepiej wyrzucić jedzenie niż kierowcę by częstował.
Może mu w domu źle się układa,
żona krzyczy , on nie gada.
Dla jego serdecznej gościnności propozycję mamy,
Czy jeszcze do niego tu przyjeżdżamy?
Nie! Jednogłośnie odpowiedź brzmiała.
Przyjeżdżamy? Cała sala się śmiała!
Sami więc widzicie, niegrzeczność nie popłaca.
Każdy od takiego się odwraca.
Więc drodzy turyści pamiętajcie,
złą opinię takiemu wystawiajcie.
Znowu nam dzień pochmurny przelatuje,
jedni śpią, inny po mieście wędruje.
Parasolki wzięcie dziś miały,
każdy przykryty przez dzień cały.
Lecz cóż, ta pogoda nas nie zmorze,
jesteśmy odporni, idziemy nad morze.
Znowu sportowców w grupie mamy,
co tam pogoda, do Dziwnowa się wybieramy.
Obiad, a po obiedzie śmiało,
trochę się zmęczyliśmy więc się pospało.
Kolacja, panie się przy kominku zebrały,
wspólnie piosenki sobie śpiewały.
Wesoło się też zrobiło,
kiedy za oknem rikszę zobaczyło.
Panowie za kierownicą siedzieli,
z tyłu dwie panie mieli.
Ostro pedałowali,
nikomu wyprzedzić się nie dali.
Głośno trąbki też używali,
jechali i zdrowo się uśmiali.
Wieczór, pogoda dopisuje,
jeszcze na wieczorny spacer każdy wędruje.
Siadamy na ławkach, zachód oglądamy,
wspomnieniami do wycieczek wracamy.
Chmury ciemne na horyzoncie się gromadzą,
nic z tego marzeniom nie poradzą.
Choćby z nieba się wciąż lało
i tak nad morze będzie się wracało.
Noc, a w nocy morze się burzy,
wieje ostry wiatr i niebo się chmurzy.
Morze głośno szumiało
aż w pokojach słyszeć się dało.
To nic, już nadchodzi poranek.
Jest śniadanko i ciepły dzbanek.
Dzisiaj się z morzem pożegnamy,
lecz mamy nadzieję, że znów tu powracamy.
Mam takie ciche swoje marzenia,
żegnaj morze, na chwilę, do widzenia.
Kierownictwu wycieczki też składam życzenia,
dziękuję serdecznie, do widzenia.