SREBRNE WESELE
Wrzesień, miesiąc wspaniały,
bo właśnie wtedy dwa serca się spotkały.
Ach ile było wtedy spotkań i marzeń
a skończyło się przed ołtarzem.
Czesiu daleko po morzach pływa,
długo też w domu nie bywa.
W końcu do portu przypływa
i na spotkanie przyjaciół wzywa.
Czternasty pażdziernik,data będzie znana,
jak lat 25 we wrześniu, Wiesia poznana.
Dwadzieścia pięć lat,minęło? czy trwa?
to do myślenia mi da.
Dzisiaj uroczyście się spotykamy.
Panie Panowie oraz Damy.
Przygotowań było wiele,
ale to przecież Srebrne Wesele.
Czesiu i Wiesia ogłaszają,że czas im płynie,
spotykamy się dziś w Starym Młynie.
Oboje humor mają,
stoją na progu,gości witają.
Uśmiechy,kwiaty i cmoki,
to ich święto,to takie uroki.
Goście stoją na sali w koło,
mają szampana ,jest im wesoło.
Toast wznosimy,gorzko,gorzko krzyczymy.
Oni się całują, za gorzko dziękują.
Stoły bogato zastawione,
Czesiu przy sobie sadza żonę,
goście siadają wkoło,
ale będzie nam wesoło.
Część gości choć blisko mieszkało,
na czas nie przyleciało.
Kaziu spóżnionymi dowodzi,
ostatni na salę wchodzi.
Humorem za to tryska,
Hej! gdzie na stole jest whiska?
Block Label za łepek chwyta,
polać Ci Janek? głośno pyta.
Kaziu po co pytanie,
lepsze szybsze polewanie.
Teraz zdrowie jubilatów wzniesiemy,
bo świadkami ich dalszego pożycia będziemy.
Whisky tak nam smakowało,
za szybko tylko znikało.
Czesiu spokojny,wpatrzony w Wiesi oczy,
chyba się nimi zauroczył.
Goście się rozbawili,
otworzyli butelki ,niejednego wypili.
Coraz weselej goście się bawią,
wypiją kielicha i zakąskę trawią.
Teraz światła zgasły,uwagę zwracają,
uwaga goście,torta podają.
Dwadzieścia pięć lat na torcie się świeci,
cieszymy się wszyscy z rocznicy jak dzieci.
Wychodzę na przerwę,palacze tu stoją.
Palą papierosy ,nikogo się nie boją.
Wracam na salę lekko odymiony,
teraz nie wiem,papierosami czy wstawiony.
Jarek spóżniony,siadł w końcu stoła.
Hej ! dajcie coś wypić, głośno woła.
Gin mu podano,
tonikiem rozcieńczano.
Jarek z Patrycja za stołem siadają,
przez całą salę Aśka pozdrwaiają.
Bożenka, znawczyni od stoła,
wypija kielicha i już jest wesoła.
Agnieszka przed okiem Bożenki nie umknęła,
kiedy niestrawną dekoracją się zajęła.
Mateusz? czy mi uwierzycie?
każdemu przygląda się skrycie.
Każdego przecież już tu znał,
czyżby tremę miał?
Basia z miną pedagoga,
wygłasza coś Bożence a ona taka nieboga.
Gienia zawzięcie coś gestykuluje,
Rysiu słucha i nie protestuje.
Ela taka spokojna, w stół się zapatrzyła,
czyżby myślami nieobecna była?
Kamil siadł między paniami,
chciałby coś posmakować między chłopami.
Wój Kaziu mu skrycie polewa,
lepsza whisky czysta,nikt wody nie dolewa.
Roman, na zegarek spogląda uważnie,
czas tak szybko leci a ja nie wyglądam zbyt poważnie?
Wiesia grzecznie od stołu powstała,
poszła do gości ,porozmawiać chciała.
Z każdym zamienić chciała zdanie,
czy jest mu tu dobrze ?czy smakuje danie?
Byłbym niesprawiedliwy,kelnerki się uwijają,
co raz jakieś danie na stół podają.
Basia w Kazia się wpatrzyła,
czyżby zwolenniczką jego była?
Kaziu wąsikiem i brodą rusza ładnie,
do Basi tak zagaduje składnie.
Teraz głośniejsza jest muzyka.
Czesiu z Wiesią na parkiet zmyka.
Dali przykład jak się tańcuje,
teraz każdy tańczy,nikt nie próżnuje.
Długo by pisać co jeszcze było,
zrobiło się póżno i część gości wybyło.
Długo będę wspominał to Srebrne Wesele.
Życzę jubilatom szczęścia wiele,
By radość z pożycia mieli
i zły los ich nigdy nie rozdzielił.