Mamy zimę

Cał dzień deszcz okna siekł,
przyszedł wieczór, popadał śnieg.
Chłodno się jakoś zrobiło,
na dworze nieprzyjemnie było.
Drzwi mocno zamknęłem w chałupie,
od tej wilgoci aż w kościach łupie.
Grzejniki do oporu poodkręcałem,
błogiemu lenistwu się oddałem.
Rano dzisiaj za okno wyjrzałem,
jest śnieg, dwa stopnie minus miałem.
Ciepłą pościel opuścić musiałem,
z pieskami wyjść miałem.
One zaś chęci nie miały ,
moje łóżko mi pozajmowały.
Przy kompie sobie zasiadłem
i na pomysł wierszyka wpadłem.

Dodaj komentarz

Stwórz swoją własną witrynę internetową, za darmo na WordPress.com.Stwórz swoją własną witrynę internetową.
Zacznij za darmo