Wakacje mijają… a My jedziemy

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4

<!–
/* Style Definitions */
p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal
{mso-style-parent:"";
margin:0cm;
margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:12.0pt;
font-family:"Times New Roman";
mso-fareast-font-family:"Times New Roman";}
@page Section1
{size:612.0pt 792.0pt;
margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt;
mso-header-margin:35.4pt;
mso-footer-margin:35.4pt;
mso-paper-source:0;}
div.Section1
{page:Section1;}
–>

/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

Słoneczko radośnie do Krzyża zajrzało
Tylu Seniorów! Oj, będzie się działo.
Autobus już czeka, bagażniki otwierają,
W kolejce Seniorzy, walizki układają.
Miny wesołe, okrzyki powitań się rozlegają,
Uśmiechy, sami znajomi, wszyscy się witają.
Tradycyjnie, jak co roku razem wyjeżdżamy,
Zobaczyć morze, w ustroniu ozon łykamy.
Wesoły autobus, tak podróż całą oceniamy,
Śpiewem, recytacją, drogę sobie skracamy.
"Mewa" nas wita, pensjonat już znamy,
Starzy bywalcy, nie raz już odwiedzany.
Pokoje przydzielone, sprawnie się lokujemy,
Teraz nad morze spacerkiem wszyscy idziemy.
Bałtyk nerwowy, głośno fale na brzeg przelewa,
Odrobina wiatru lecz spacer nas rozgrzewa.
Ciepłe okrycia na ramiona zakładamy,
Poprzez szum fal z morzem się witamy.
Słońce zza chmur czasami się śmieje,
Za chwilę deszczyk nam głowy poleje.
Wiatr, który wciąż się nerwowo wzmaga,
Kroplami słonych łez, po twarzach nas smaga.
Nic nas nie wzrusza, wszystko przeżyjemy,
Nawet jak pada, to dalej tutaj będziemy.

Wspaniały poranek, wiatr ciało odświeży,
Wszyscy śpią, więc nikt mi chyba nie uwierzy.
Nad brzegiem morza, fala radośnie szeleści,
Plaża pusta, chodźcie, wszystkich tu zmieści.
Choć niebo jeszcze chmurami zaciągnięte,
Lecz drzwi pensjonatu nie są już zamknięte.
Na spacer uliczkami Ustronia pójdziemy,
Tu rybka, tam piwko i do plaży dobrniemy.
Tylko ten ranek, sami wiecie….. kobiety,
Nim wstaną, oko zrobią, czas płynie, niestety.
Jeszcze śniadanie, na które pójść wypada,
Co by tam nie było, ze smakiem się zjada.
Słońce! Hura, na spacer iść wypada,
Nie kraczcie o pogodzie, o ciepełku się gada.
Rozbiegło się towarzystwo, każdy słońce chwyta,
Co robi reszta? Nikt o to się nie pyta.
Praksia z Marynią do Kołobrzegu się wybrały,
Popłynęły statkiem, kiwało, a One tak krzyczały.
Biedne mewy tak się krzyku wystraszyły
Gdyby nie skrzydła to by się potopiły.
Kiwało statkiem, w dół i znowu do góry,
Rzucało bokiem, skosem, pod chmury.
Wrażeń, obie moc całą na statku przeżyły,
Będą miały co wspominać, dzień taki miły.
Powrót na obiad, wszyscy się spotykamy,
Piękny dzień, każdy ma humor doskonały.
Po obiedzie nowina, Prezes ją wszystkim ogłasza,
Wieczorem grill, na zabawę przy ogniu zaprasza.
Nim wieczorem przy ognisku się spotkamy,
W ręce leżaki, buzie do słońca bo się opalamy.
Muzyka do taktu rytmicznie nam przygrywa,
Panie zmęczone, odpoczywają, głowa się kiwa.
Niechaj to słońce jak najdłużej nas smaży,
Niech panie opala, o ciemnej cerze każda marzy.
O wieczornej zabawie głośno się dyskutuje,
Zjemy kolację i każda pani się wyszykuje.
Cóż o zabawie powiedzieć tutaj możemy,
Tańce, śpiewy, tego wciąż tak bardzo chcemy.
Nieważne jaka nam gra do tańca muzyka,
Każdy się czuje młodo, radośnie i sobie bryka.
Kiełbaski na patyku, przypalone, ale nam smakują,
Wódeczki, winka, piwko ileż nas zdrowia kosztują.
Śpiewy biesiadne przy stołach się rozlegają,
Kielichy pełne, dlaczego się rozlewają…
Marysia piosenki wciąż nowe nam serwuje,
Przepraszam, ruszcie się.. niech je ktoś intonuje..

Przyroda rano prezent wszystkim  zrobiła,
Zamiast słoneczka, deszczem nas pokropiła.
Na wytrwałych trampów jednak popadła,
Deszczyk? Za mała siła na nas napadła.
Spacer pod parasolem, tylko cieplej okryci,
Z taką pogodą jesteśmy dobrze obyci.
Morze nas woła, kusi swoimi białymi falami,
Przejść się po plaży nawet z mokrymi nogami.
Zajrzeć do sklepów, zrobić rodzinie zakupy,
Może i zbędne lecz będą pamiątki do chałupy.
Cały dzień deszczowy lecz nikt się nie smuci,
Jedni na spacerze a Marysia w pokoju coś nuci.

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij