Język na brodzie, w gardle nas suszy,
upał, duchota, może po piwo ktoś ruszy?
Panom gorąco, panie wręcz się radują,
odkryły ciała i jeszcze coś tam zdejmują.
Na plażach ścisk, wczasowicze odpoczywają,
lecz pracujący, urwanie głowy wręcz mają.
Schować się przed żarem tak by się przydało
lecz słońce grzeje a cienia jest tak mało.
Do urlopu jeszcze kilku dni nam brakuje,
mamy dość upałów, chłodu ktoś nam żałuje?
Płyny nie pomagają, lody wstrętnie się kleją,
na czole już siódme poty z każdego się leją.
A życie wolno,naprzód swoim torem się toczy,
musimy się przystosować, ono nigdy nie zboczy.