Święto Kobiet, Zosiu.

Coś mam zrobić, po mieszkaniu mnie nosi.
Ach prawda, zapomniałem, Zosia o wierszyk prosi.
Teraz jednak nie wiem, czy ona duża czy mała,
Ktoś będzie jej czytał? Czy sama by chciała?
Czy to blondynka, jasne włosy ma?
Może brunetka, a może ruda ? Cha! Cha!
Chyba nie łysa? Bo co wszyscy powiecie,
jak trudno by było żyć łysej na świecie.
Już wiem, to taki śliczny grubasek!
Eeeeee chyba nie, raczej śmigły ptaszek.
Sam już nie wiem co pisać jej mam,
skoro tylko imię z wierszyka znam.
Już wiem, wiem, to jest kobieta taka mała,
dziś święto swoje będzie miała.
Więc Zosiu, przedstawicielko wszystkich Pań,
przyjmij życzenia, na wysokości zadania stań.
Wypijmy wszyscy wspólnie szampana,
radujmy się ze święta już od rana.
Cmokasy rozdawajcie Panie w koło,
same zobaczycie jak będzie wesoło.

Cmok na Dzień Kobiet

Minęła noc, świta, już poranek.
Do składania życzeń budzi się Lajanek.
Całą noc mu Panie się śniły,
że czekają, że o cmoki rano marudziły.
Wstałem szybko,bardzo wystraszony,
czy to prawda? Nie ! Zaczynam od żony.
Teraz już szybko, zbędnie nie gadam,
każdej Pani w jej śwęto życzenia składam.
Samych uśmiechów, kwiatów bez liku,
miłego dnia, bez żadnego krzyku.
By każda Pani kwiatka dostała,
żeby się dzisiaj nie zamartwiała.
Aby panowie na kolana padali,
Paniom miłosne hołdy składali.
Żeby życzenia w sobie to miały,
żeby się spełniły i radość dawały.

Propozycja spaceru

Naszą Kamusię słońce ogrzało,
zrobiło się miło i wiosny by szukało.
Więc okrzyk wzniosła ponad chmury,
idziemy na spacer, nie ociągać się który.
Na spacerku, powietrzem się pocieszymy,
ognisko, kiełbaski, to wszystko zrobimy.
Łopaty też by się jej zdały,
będą dziewczyny kwiatów szukały.
Ekkore się na Kamusię wzburzyła,
bo sobie tyłeczek w śniegu umoczyła.
Choć na spacerku z dziećmi bywała,
nigdzie w polu wiosny nie widziała.
Nata30 też się strasznie zasmuciła,
bo jej okolica, śniegiem zakryta była.
Już niedługo, bo w kwietniu czy maju,
będzie u niej cieplutko, jak w raju.
Olusia1 z dziećmi również biegała,
świeciło słonko a ona wiosny szukała.
Monami najlepszy pomysł miała,
 kupiła kwiaty, będzie się śmiała.
Prymulki w doniczkach sobie kupiła,
teraz z zimy będzie  kpiła.
Dada koziołki by chętnie robiła,
bo jeszcze jej droga oblodzona była.
Alga zachwycona, zwierzaki widziała,
to co widziała nam opisała.
Żeby wiosnę zaprosić na grządki,
zaczęła robić w domu porządki.
Dodatkowo też się zobowiązała,
że do lasu będzie zaglądała.
Mam jedno pytanie żarłowicze.
Czy koło siebie wiosny nie widzicie?
Gdybyście taką u siebie mieli,
pamiętajcie, byście nam opowiedzieli.

Tytuł 77

Dzień Kobiet

 

Korzystam z chwili jaką mi tu dali,

Złożę paniom życzenia, byśmy się kochali.

Więc jak historia dawno to ogłosiła,

Kiedyś każda pani, bez prawa była.

Tak skutecznie jednak działały,

W końcu z panami równouprawnienie dostały.

Międzynarodowy Dzień Kobiet 8 marca mają,

Dlatego też w tym dniu, wszyscy je zabawiają.

Wielka zabawa w kinie się szykuje.

Czterech panów przeciw występom się buntuje.

Panie szalony ubaw z występu by miały,

Gdyby tych panów na scenie widziały.

Dzień Kobiet, panie dziś rację mają,

Wszystkich panów do zabawy zapraszają.

Nasz kolega Tadziu tak się denerwuje,

Za występ solowy w imprezie dziękuje.

Pan Burmistrz kłopotów tyle ma,

Występować na scenie? Już się nie da.

Zastępca wystąpić ochotę by miał,

Lecz nikt do zabawy go nie zapraszał?

Stasiu również udział by brał,

niestety, dziś inne zajęcie będzie miał.

Proszę więc panie, brawami to sprawicie,

Że o tych panów bardzo się martwicie.

Impreza czwarta, pewnie się zanosi,

Wtedy tych panów na występ się zaprosi.

Dzisiaj w Krzyżu, mężczyźni się postawili,

Na uroczystość Święta Kobiet, panie zaprosili.

Żeby panie radość ze spotkania miały,

Będą występy znanych panów oglądały.

Kto by to pomyślał, że impreza egzamin zdała,

Bo przecież już dwa razy trwała.

Więc znowu , po raz trzeci się spotykamy,

W piosence i wierszyku swą miłość wyznamy.

Kiedyś inaczej to święto się odbywało.

Kwiatka, pończoszki i buziaka się dawało.

Panie się bardzo w święto napracować musiały,

Panów zadowolić, i uśmiechać się miały.

Każdy pan, goździkiem się obywał,

Cmoknął panią i tym kwiatkiem ją zbywał.

Jednak z rozrzewnieniem święto wspominamy,

Te kwiatki, te cmoki, bo panie kochamy.

Widzę tu nasze panie, pięknie przystrojone,

Jakie wesołe, jakie podniecone.

Ciekawość je trawi, choć głośno żartują,

Ależ są ciekawe, co panowie szykują.

Słychać głośne piski, widać uśmiechy,

Ależ się panowie peszą, szukają pociechy.

Oklaski, okrzyki już się wzbijają,

Na rozpoczęcie występów panie czekają.

Ruch wśród panów, panowie się czają,

Każdy ma tremę, występ solowy mają.

Konferansjer swobodny, nie stremowany,

Zagaja rozmową i bawi już damy.

Na sali pisk i gromkie brawa,

Rozpoczyna się występ i już trwa zabawa.

 

Do moich Fanek.

Chociaż codziennie na stronkach bywam,
siedzę cichutko, wcale się nie odzywam.
czasami lepiej z boku obserwować,
niż z oponentami się boksować.
Innym okiem wszystko obserwuję,
co sobie obejrzę to wnet zanotuję.
Mam taki sposób pisania,
że zawsze mam coś do dodania.
Nadzieję jednak taką mam,
że nie wszystkim tutaj przeszkadzam.
Sam sobie zadaję takie pytania,
czym się kierują ludzie w sprawie przeszkadzania.
Czemu te osoby innych zatruwają?
Czemu się nie uśmiechają?
Czemu zgryźliwą minę mają?
Czemu się każdego czepiają?
Jaką radość z tego zbierają?
Kiedy jedni radość mają,
Czemu oni zębami zgrzytają?
Czemu swój jad tu wypluwają?
Czemu innym cieszyć się nie dają?
Wrażliwą naturę jednak posiadam,
Jak już bardzo boli , odpadam.
Więc chciałbym mieć  jedno życzenie,
niech te osoby wezmą mnie w zapomnienie.
Niech najlepiej mnie nie czytają,
z daleka niech mnie omijają.
Ja będę pisał dla moich Fanek,
tak jak umiem i podpiszę Lajanek.
Niech moje pisanie,
Wam w sercu zostanie.

Dziadkowie żegnajcie !

Dzisiaj w Komisariacie, uroczystość mamy,

Sami się cieszymy, że Dziadków żegnamy.

Lecz to nasze cieszenie, żalem też opływa,

Dwóch wspaniałych kolegów na emeryturę wybywa.

Przez tych kilkanaście lat poznać się dali,

Ich koleżeńskość, uczciwość, wszyscy poznali.

Służby, patrole, różnie czasami bywało.

Było wiele pracy, ale też się i pośmiało.

Przypadki przecież różne znacie,

Po Emilu drzwi otwieracie.

Zawsze , gdy się tak stało,

To Emila się szukało.

Józek nieraz się wzruszył,

Komuś coś obiecał, potem wąsem ruszył.

Kawały różne im się robiło,

Ale wesoło też z nimi było.

Lato, zima różnie bywało,

Lecz zawsze do służby szło się z nimi śmiało.

Zawsze z pomocą kolegom śpieszyli,

Nigdy nikogo samego nie zostawili.

Swojej praktyki nie przepaścili,

Młodszych kolegów pracy uczyli.

To co sami przez lata poznali,

Innym chętnie w radach oddali.

Dzisiaj z łezką ich już żegnamy.

Lecz stały kontakt z nimi utrzymamy.

Drodzy koledzy!

Za wszystko Wam dziękujemy,

Wasz dorobek bardzo szanujemy.

Przyjmijcie od nas szczere życzenia,

Wielu lat zdrowia i powodzenia.

O nas w Komisariacie nie zapominajcie,

I w każdej chwili nas odwiedzajcie.

Tytuł 78

SZEŚĆDZIESIĄT LAT ! TO JUBILEUSZ !

 

Dzisiaj , uroczyście, w pełnej gali.

U p. Pacerów goście się zjechali

Dziadek Bronisław i Babcia Helena,

szykują się do Diamentowego wesela.

Dziadek w garnitur wystrojony,

idzie zasięgać rady od żony.

Babcia również jest zadowolona,

bo także jest pięknie wystrojona.

Goście ze świata też przyjechali,

młodych przez życie tak szanowali.

Taka rocznica rzadko się zdarza,

więc każdy jubilatów poważa.

Kwiaty, życzenia oraz uściski,

głośne śmiechy, dziecięce piski,

wszyscy do jubilatów się pchają,

wszyscy życzenia im składają.

Dzieci samochody podstawiają,

gości do kościoła zabierają.

Jubilaci, wygodnie usadowieni

są również do kościoła wiezieni.

Młodzi się w drodze zastanawiają,

czy znowu samochód po pchają?

Też wtedy był luty i zima,

śnieg i mróz tęgo trzymał.

Oni odświętnie ubrani,

do samochodu byli wpychani.

Pojechali do kościoła, kilometrów wiele,

bo najpierw ślub , a potem wesele.

Jazda była tym autem ekscytująca,

lecz była to maszyna się psująca.

Zamiast więc spokojnej podróży,

trzeba było go pchać, a czas się dłużył.

Konie więc do auta zaprzęgali

i tak na wesele swoje dojechali.

Dzisiaj się dziadek z Babcią uśmiechają,

jeszcze widzą jak samochód ten pchają.

Teraz siedzą wygodnie usadowieni,

trochę zdenerwowani i zagubieni.

Pora. Ruszają do kościoła samochody.

W pierwszym Pani i Pan młody.

Całe miasto kawalkadą objechali,

aż do swojego kościoła dojechali.

Choć teraz daleko od niego mieszkają,

to w takiej chwili go nie zdradzają.

Goście tłumnie do kościoła wpadają,

uśmiechy, pozdrowienia, przyklękają.

Uroczysta msza. Wszyscy słuchają.

Wzruszeni młodzi, tak głęboko przeżywają.

Znowu przed oczami tamte chwile mają.

To już sześćdziesiąt lat, a Oni się kochają.

Tak wiernie złożonej wtedy przysiędze,

jedno przy drugim do śmierci będzie.

Spokojnie. Dajmy im chwilę wytchnienia,

niech mają dla siebie chwilę na wspomnienia.

Jak miłe słowa dziś od wszystkich dostają,

są tacy wzruszeni, w oczach łzy mają.

Msza trwa. Oni daleko, daleko myślami,

sześćdziesiąt lat ! Już jest za nami?

Te wszystkie lata przed oczami stają,

Jeszcze raz je szybko przeglądają.

Kiedy to nam przeleciało?

Tak się całe życie kochało.

Wracają myślami,

są już z nami.

I jak wtedy znowu przysięgę sobie składają,

że się do śmierci ze sobą nie rozstają.

Wszyscy również się wzruszamy.

Sto Lat ! Sto Lat ! Głośno wołamy.

Uroczystość w kościele się skończyła.

Teraz cała kawalkada do restauracji przybyła.

Młodzi jubilaci szampana otwierają,

dzielą tort i wszystkich witają.

Gromkie Sto Lat ! Sto Lat ! Wszyscy śpiewają,

najlepsze życzenia dla jubilatów mają.

Ja również na tej rocznicy byłem,

mało jadłem,

dużo piłem,

co zapamiętałem

to opisałem.

Na pamiątkę dla moich ukochanych Teściów Bronisława i Heleny Pacer.

Jan Łapiuk, Piła 25,02.2006

Nauczka

Coś ostatnio za dużo awantur  było,
zamiast śmiechu smutniej się zrobiło.
Po co mam w tym uczestniczyć,
z niezadowolonymi się handryczyć.
Jak bym nie obrócił ciało,
i tak po dupie by mi się dostało.
Wolę postać sobie z boku,
do kłótni nie zrobię kroku.
Poczekam aż się wszystko wyklaruje,
przy awanturach wysiadam, dziękuję.
Po co mam się tak denerwować,
zdrowie sobie i innym marnować?
Jak się dla niektórych pisać nauczę,
to jeszcze na stronę tą wrócę.

Tytuł 79

Emeryci wybierają Zarząd.

 

Policyjni emeryci, niczego się nie obawiają.

Mają własny Klub i w nim się zabawiają.

Dzisiejszy dzień na długo zapamiętamy,

kończy się kadencja, władze wybieramy.

Stary Zarząd, stanął na wysokości zadania,

przygotował salę do uroczystego zebrania.

Świetlicę w Komisariacie przygotowano,

krzesła i stoły na środku poustawiano.

Skarbnik miał coś w kasie , nikogo nie złupił,

chciał nas uroczyście przyjąć, ciasteczka kupił.

Każdy emeryt zaproszenie osobiście otrzymał,

zapraszał go Prezes , by towarzystwa dotrzymał.

Frekwencja widać, że już dopisuje,

są już panowie, kilka pań też króluje.

Ponieważ wszyscy się tak dobrze znamy,

słychać okrzyki, pytania, tak się witamy.

Przed każdym szklanka herbaty lub kawy staje,

wszystko to uroczyście nam Marian podaje.

Siadamy za stołem, wszyscy się skupiamy,

przybyli do nas goście , serdecznie Ich witamy.

Prezes klubu, nasz niezawodny Jasiu,

zaczyna powitania, nie traci już czasu.

Podziękowania serdeczne za pomoc Szefowi składa,

bijemy brawo, za pomoc dziękować wypada.

Powitał również delegata z poznania,

naszego kolegę Piotra, ma nam nowin do przekazania.

Jasiu, mowę szczegółową sobie przygotował,

w szczegółach o działalności Klubu recytował.

Szef Komisariatu tak się w mowie rozczulił,

Witam Was emeryci, każdego bym przytulił.

Piotr również dzielnie kroku stawił,

o działalności w województwie nam przedstawił.

Każdy słuchał, zadawał dokładne pytania.

Oni odpowiadali, było dużo do pogadania.

Prezes w końcu miał jedno pytanie.

Czy ten Zarząd absolutorium dostanie?

Ponieważ w Klubie dobrze wszystko grało,

więc nie było kłopotu, absolutorium się głosowało.

Znowu dyskusja ostra rozgorzała.

Z ilu osób Rada Klubu będzie się składała?

Różne propozycje z sali padały,

ustalono, że z pięciu osób będą się składały.

Z sali imiona kandydatów padają,

wystarczy przecież imię, wszyscy się tu znają.

Kandydaci akces do pracy złożyli,

przecież to dla nas będą się trudzili.

Głosowanie jawne wszyscy przeprowadzili,

ogłosili dumnie , że zgodni wszyscy byli.

Jednogłośne głosowanie wynik dało,

całą piątkę od razu się wybrało.

Wyszli. W zaciszu dyskusje trwają,

spośród siebie, stanowiska przydzielają.

Powrót nowego Zarządu, oklaskami witamy,

od dzisiaj nowe władze w Klubie mamy.

Składam więc Im szczere życzenia,

mają co robić. Spełniać Nasze marzenia.

Piastusia

Piastusia, nie słuchaj tego co gadają,
te stronki wcale? Uzależniają.
Kiedy już nawet na nos padasz,
ostakiem sił przy kompie siadasz,
klikasz w WŻ bardzo powoli,
klik, klik i już Cię nic nie boli.
Strony Ci się otwierają,
wszyscy radośnie Cię witają.
O zdrowie spytają,
inne pytania zadają.
 Ty również tu pogadasz do woli,
nie ma już zmartwień i nic Cię nie boli.
Śmiało więc buszuj po stronach,
wchodź codziennie, nie zapomnij o nas.

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij