Pewnie zaraz się uśmiejecie,
do przepisów coś skrycie dajecie?
Mam takie dziwne wrażenie,
czuję od gotowania uzależnienie.
Wchodzę na stronkę,w przepisach buszuję,
już mam apetyt, coś ugotuję.
Przepisów tyle, są pełne treści,
do garnka wrzucić? To się nie zmieści.
Prodiż,piekarnik czy mikrofala,
wszystko jest dobre, gotować pozwala.
A jakby jeszcze było mi mało,
wszystkim pytania zadaję śmiało.
Co dziś na obiad? Powiedz kochana,
żadnego pomysłu nie mam od rana.
I zaraz każdy dobrą radę serwuje.
Ależ kochani, ja Wam dziekuję.
Już wesoła gadka tu leci.
Jak tam w pracy? jak mąż? jak dzieci?
Tak się przyjażnie tu zawiązują,
każdy potrzebny, czasu nie marnują.
Rety! Dym w kuchni.
Ale mi się zagadało.
Trudno, coś się poprzypalało.
Muszę nabrać wprawy i ćwiczenia.
To do jutra.Do widzenia.
Jadę…………dokąd ?
Kilka dni temu,żona z radosną miną,
mężu przyjemności Cię nie ominą.
Zdziwiłem się wielce i pomyślałem skrycie, o czym?
Sami nie uwierzycie.
A ona spokojnie mi powiada, Asiek !
odchamić się wypada.
Wyjazd szykuje Klub Emeryta
a mi do głowy taka myśl świta.
Wyjeżdżamy do Poznania,
więc się szykuj, bez gadania.
Marsową minę zrobiła,
chyba się na mnie wnerwiła.
Trudno ! Pomysł jej szalony
ale nie będę denerwował żony.
Mam nadzieję,że do ZOO idziemy
a ona, że nie, na operetkę jedziemy.
Cóż mogę mieć tylko nadzieję,
że na tej operetce coś się dzieje.
Wstałem więc już od rana,
robię do wyjazdu przygotowania.
Krawca zamówiłem, buty wyczyściłem,
wyprasowałem spodnie –
siedzieć na kantach wygodnie.
Kąpieli zażyłem, brodę ogoliłem.
Tak odstawiony, pytam się żony!
Zadowolona ?
Ona również jest już ubrana,
póżniej odemnie, bo ja od rana.
Do autobusu się wybieramy,
bo wszyscy razem nim jechać mamy.
Uuuuuuuuuu!
Ależ tu kolorowo.
Każdy ubrany jest na galowo.
Twarze radośnie uśmiechnięte,
panie dyskutują jak najęte.
Panowie z gracją drzwi otwierają,
panie do autobusu zapraszają.
Każda pani wchodzi dystyngowanie,
wie, że miejsce dla siebie dostanie.
Kierowca drzwi zatrzaskuje,
milkną rozmowy,autobus startuje.
Za oknem, jakie widoki!
To pięknej jesieni uroki.
Pan Boguś pełen werwy,
opowiada nam bez przerwy.
Jakie miasta po drodze mijamy?
Czy historię ich znamy?
Między tymi opowiastkami
bawi nas doskonale piosenkami.
Bardzo wesoło czas nam upływa.
Lecz co to?
Autobus do Poznania przybywa.
Czas mamy jeszcze do operetki,
idziemy na kawę i na bagietki.
Zdrowy spacerek,wszyscy ochłonęli,
będą lepiej przedstawienie chłonęli.
Wszyscy na balkonie siadają.
Zaczyna się.
Cisza.
Spektakl oglądają.
Operetka ciekawa.
O miłości jest sprawa.
Ona go kocha,
on jej znika,
śmieszna sytuacja z tego wynika.
Jak to w życiu czasami bywa,
on do niej znowu przybywa.
I tak przez godzin aż dwie,
ona go kocha
a on jej nie.
Lecz zakończenie to świetna sprawa,
razem się kochają i trwa zabawa.
Cóż,
po całym dniu wszyscy wzruszeni,
jedziemy do domu, jesteśmy zmęczeni.
Po drodze Pan Boguś bryluje,
wszystkim za udział dziękuje.
Kocham kwiaty…
Kocham kwiaty
bo w długie wieczory
tuliłem Ciebie
wśród
morza gorejących rytmów
wieczory kwiatów
Kwiatów noce i poranki
woń
przejmująca uwrażliwia zmysły
zanurzam sie w nią
jak w ciało kochanki
i
jak w jej oczach, widzę grę kolorów
Kocham kwiaty
nurzając swą niepewność
w ich płatkach
osuszając ich barwą, oczy swoje
szczęśliwy
że to już
kres mojej pogonii za Tobą
I nie tak ja baśni kwiatów potrzebny
jak one
mojej miłości rozdartej krzykiem
przewlekłem
za Tobą
bo kocham
kwiaty